Tadeusz Stefan Gajcy

Tadeusz Gajcy

Tadeusz Gajcy ( ur. 8.02.1922 w Warszawie, zm. 16.08.1944 w Warszawie ), polski poeta czasu wojny, żołnierz Armii Krajowej, ps. „Karol Topornicki”, „Roman Oścień”, „Topór”.

Okres przed II wojną światową

Urodził się 8 lutego 1922 w domu przy ul. Dzikiej 43/45, w ubogiej robotniczej rodzinie warszawskiej. Jego przodkowie przed laty sprowadzili się z Węgier do Polski.
Ojciec jego, Stefan, pracował w Praskim Taborze Kolejowym jako ślusarz, matka Irena z domu Zamarzlik, była położną, asystowała przy narodzinach Lecha i Jarosława Kaczyńskich.
Od 1935 r. uczęszczał do Gimnazjum o.o. marianów, znanej na Bielanach szkoły średniej, gdzie jego szkolnym kolega był Wojciech Jaruzelski. Już jako nastolatek miał Gajcy łatwość pisania. Być może wpłynęły na to liczne lektury. Podczas gdy rówieśnicy kopali piłkę lub flirtowali z dziewczynami, on ślęczał nad książkami. Wcześniej od innych przebrnął przez dzieła Conrada, Kafki, Hamsuna, Czechowa, Celine’a, Haszka, Dostojewskiego. To byli jego ulubieni autorzy. Przede wszystkim jednak interesowała go poezja współczesna, tworzona przez żagarystów oraz Jerzego Lieberta, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, Władysława Sebyłę, Wojciecha Bąka oraz Józefów: Czechowicza i Łobodowskiego. Czterech ostatnich poznał osobiście. Pokazał im swe poetyckie wprawki z prośbą o opinię.
Ciekawość świata determinowała wyniesione z domu endeckie sympatie, wyrażane m.in. prenumeratą „Prosto z mostu”. Latem 1939 roku Gajcy zaniósł do redakcji tego najpoczytniejszego tygodnika społeczno-kulturalnego schyłku międzywojnia kilka wierszy. Redaktor Stanisław Piasecki obiecał, że opublikuje je jesienią w specjalnej wkładce zawierającej debiutanckie strofy nastoletnich wierszokletów.
„Tadzik nie miał kłopotów z nauką. Tyle że wolał przedmioty humanistyczne od ścisłych. No i kochał sport. Chętnie grywał w siatkówkę i piłkę nożną. Lubił kino. Szczególnie zwariowane komedie z braćmi Marx. Kieszonkowe wydawał również na pączki, po które jeździł do cukierni Zagoździńskiego na Wolskiej róg Syreny” – opowiadał Bogdan Turkiewicz, szkolny kolega poety. Pięknie grał na mandolinie. Koledzy wspominali, że lubił kolorowe koszulki, koleżanki zapamiętały zielone oczy i czarujący uśmiech.

Okres okupacji

Po wybuchu II wojny światowej we wrześniu 1939 roku Gajcy usiłował zaciągnąć się do wojska. Zapamiętał to jego kolega Filip Miarczyński: – „Nie przyjęto nas, bo nie byliśmy pełnoletni. Pozostały więc Robotnicze Bataliony Obrony Warszawy, gdzie nie patrzono na metrykę. I tam zapewne trafilibyśmy, gdyby nie apel wygłoszony na falach eteru przez pułkownika Romana Umiastowskiego. Nawoływał on wszystkich mężczyzn zdolnych do noszenia broni, by udali się za Bug, gdzie miano formować nowe jednostki wojskowe”. Wyruszyli na wschód. Wędrówka zakończyła się fiaskiem. Po kilku dniach ich grupa zdecydowała się na powrót do Warszawy.
Podczas niemieckiej okupacji mieszkał w Warszawie i kontynuował naukę na tajnych kompletach zorganizowanych przez oo. Marianów w legalnej Miejskiej Szkole Drogowej. Wiosną 1941 roku zdał maturę i rozpoczął studia polonistyczne na tajnych kompletach Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie zetknął się ze Zdzisławem Stroińskim, poetą, studentem prawa.
Pod koniec 1941 roku został członkiem konspiracyjnej organizacji Konfederacja Narodu.
W 1942 r. w konkursie podziemnego miesięcznika „Sztuka i Naród” , redagowanego przez młodych polonistów, Wacława Bojarskiego oraz Andrzeja Trzebińskiego, Gajcy zdobył III nagrodę za wiersz „Wczorajszemu”. Od tego momentu wraz ze Stroińskim wszedł w skład grupy literackiej „Sztuka i Naród”, związanej z tym czasopismem podziemnym. Z tego okresu pochodzą zarówno „Wiersze niewymierne”, jak i cykl poetycki „Z dna”, mający cechy reportażu poetyckiego z przeżyć 1939 r. Uczestniczył w konspiracyjnych wieczorach literackich, na których przedstawiał swoje utwory. W 1942 r. uzyskał II nagrodę w konkursie „Biuletynu Informacyjnego” na marsz żołnierski za wiersz „Uderzenie”, a w 1943 nagrodę „Kultury Jutra” za wiersze „Śpiew murów” i „Rapsod o Warszawie”.
W tym też czasie Gajcy przeżył pierwszą miłość. Wybranką serca była Wanda Suchecka, koleżanka z tajnej polonistyki, siostra przyjaciela aresztowanego niespodziewanie i wywiezionego do Oświęcimia, po wojnie matka Andrzeja Strzeleckiego, obecnego rektora warszawskiej Akademii Teatralnej.
Wiele pełnych uczucia liryków stworzył poeta dla ukochanej. Również śpiewaną do dzisiaj piosenkę żołnierską o znanym refrenie:
"Moja mała, otrzyj łzy,
będę listy pisał ci...

Codziennie też wysyłał do niej listy, o których sama powiedziała: "To były wiersze pisane na listkach róż"... Rodzice ukochanej Wandy nie pozwalali młodym się pobrać twierdząc, że Tadeusz za mało zarabia, żeby utrzymać żonę.
Gajcy działał bardzo aktywnie nie tylko jako poeta. Zanim nauczyciele pomyśleli o zorganizowaniu tajnych kompletów on już udzielał kolegom lekcji jako polonista.
Brał udział w słynnej akcji złożenia wieńca pod pomnikiem Mikołaja Kopernika 25 maja 1943 roku - była to polska odpowiedź na niemieckie obchody śmierci "największego germańskiego astronoma." Uczestnicy akcji, spłoszeni przez „granatowego” policjanta uciekli ulicą Kopernika. Tam policjant niemiecki postrzelił Bojarskiego, którego w stanie ciężkim przewieziono do szpitala przy Koszykowej, gdzie zmarł. Stroiński został aresztowany - Gajcemu udało się uciec.
Jesienią 1943 roku porzucił pracę magazyniera w firmie konfekcyjnej „Baśka” i poświecił się pisaniu, zaniedbując nawet studia. W październiku ukończył poemat „Misterium niedzielne,” był autorem wielu utworów poetyckich, publikowanych na łamach prasy podziemnej, twórca tekstów do piosenek partyzanckich . W grudniu 1943 r. ukończył pracę nad jedynym dramatem „Homer i Orchidea,” sztuka sceniczną w trzech aktach.
Wiosna 1944 r. uczestniczył w Kursach Prasowych Sprawozdawców Wojskowych, organizowanych przez Biuro Informacji i Propagandy KG AK. Miał przydział do Dywizjonu Motorowego.

Powstanie Warszawskie

Rankiem 1 sierpnia 22-letni Tadeusz Gajcy, żegnając się z rodziną, złożył na jej ręce bruliony ze swoimi manuskryptami, dzięki czemu znany jest chyba cały jego dorobek. Od początku powstania walczył na Starym Mieście w drużynie szturmowo-wypadowej porucznika Jerzego Bondorowskiego ps. „Ryszard”.
Szlak powstańczy Gajcego i Stroińskiego ustalił historyk Stanisław Padlewski: „O godzinie W zameldowali się na rozkaz w punkcie zbornym swego oddziału – Dywizjonu Motorowego – przy Długiej 27. Początkowo nie zostali przyjęci, gdyż dysponowali jedynie pistoletem bez nabojów i filipinką – granatem chałupniczej produkcji. W pierwszych dniach walk udało im się zdobyć esesmańskie mundury oraz hełmy i buty żołnierzy Wehrmachtu. Dywizjon poniósł ciężkie straty, więc Gajcy i Stroiński – legitymujący się fałszywymi dokumentami na nazwiska Karol Topornicki i Marek Chmura – szybko trafiają w jego szeregi. Strzegą od zachodu wylotu ulicy Długiej, skąd nacierają Niemcy”.
15 sierpnia wieczorem Chmura i Topornicki udali się na wysuniętą placówkę w przechodniej kamienicy przy ulicy Przejazd 1/3 (obecnie w tym miejscu biegnie ulica Andersa). Nocą niemieccy saperzy dotarli piwnicami pod masywny gmach i założyli ładunki wybuchowe. W południe następnego dnia nastąpiła eksplozja.
Ostatnia relacja o Gajcym w protokole zeznań dziesięcioletniego żydowskiego chłopca, jakie zostały ogłoszone przez Centralną Żydowską Komisję Historyczną w książce "Dzieci oskarżają":
"Podczas powstania w tym schronie wojskowym powstańcy polscy okazali nam dużo serca. Przeważnie dzielili się z nami jedzeniem, gdy bardzo kaszlałem, ofiarowali mi lekarstwo, które łagodziło mój kaszel...jeden wojskowy, bardzo miły, śpiewał różne piosenki i dodawał nam otuchy. Codziennie wieczorem wychodził na walki uliczne bez broni. Gdy tatuś zapytał, dlaczego tak robi, odpowiedział, że nie ma dla wszystkich broni, a jednak walczyć trzeba. Gdy pada towarzysz, to broń zostaje dla żyjącego. Na drugi dzień przyszedł łącznik, dwunastoletni chłopczyk, który szedł pod największym obstrzałem i powiedział nam, że TOPÓR, to jest ten, który wyszedł bez broni, został zabity. Rzucał granaty na Niemców z jednego domu i Niemcy wysadzili ten dom w powietrze."
Ciało poety zostało ekshumowane przez rodzinę wiosną roku 1946. Sądząc z obrażeń, zginął na skutek uduszenia pod zwałami gruzu. Został pochowany w kwaterze powstańczej na wojskowych Powązkach.
Tadeusz Gajcy

Nogą ognistość przejdę

jak ptak przez obłok przechodzi,

aby pod brzozą zwęgloną

mrówkę pochować nieżywą –

I dłonie rzucę do wody,

aby nie mogły zapłonąć,

gdy przyjdzie spocząć pod krzyżem.

Tadeusz Gajcy


Odznaczenia

2 sierpnia 2009 prezydent RP Lech Kaczyński pośmiertnie odznaczył Gajcego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, za osiągnięcia w działalności na rzecz rozwoju polskiej kultury.

Uzupełnienia

W 2009 nakładem Muzeum Powstania Warszawskiego ukazała się kompilacja zatytułowana Gajcy!, na której znajdują się utwory współczesnych artystów sceny muzycznej z tekstami poety.
Narodowy Bank Polski w dniu 22 lipca 2009 roku wprowadził do obiegu monetę o nominale 10 zł wykonaną w srebrze z pierścieniem platerowanym złotem upamiętniającą Tadeusza Gajcego.
Tadeusz Gajcy


Czy wiesz, że ...