Konspiracyjna działalność Ochotniczych Straży Pożarnych podczas okupacji

”Skała”
Tabliczki z kodami QR umieszczone na budynku Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej ul. Oboźna 1, tzw. "Domu Strażka"



English version

Underground activity of Volunteer Fire Departments (VFDs) during German occupation


In 1938, the Volunteer Fire Departments comprised of 12 835 units, including 859 officers, 18 866 non-commissioned officers, 11 179 members of youth groups and scouts. In August 1939 the VFD service was more than 300 000 firefighters strong. When Poland was threatened by Germany, firefighters were incorporated into the country’s field defence system, the so-called civil defence.
Later when the General Government was established by the occupying forces, professional fire departments continued to operate within its territory as part of the municipal services. The occupying forces eliminated all corporate links of the volunteer fire service, including the Union of Volunteer Fire Departments of the Polish Republic and VFDs’ administration. However, since they were unable to provide adequate fire protection within occupied Poland, they had to permit not only professional fire departments to operate but volunteer fire departments as well.
Each firefighter received a special identification card – Feuerman Ausweis, which served as proof of employment and protected against deportation for forced labour to Germany. Such document also protected its holder during street round-ups and allowed getting around after the police curfew. This was immediately made use of by the underground organisation, forming at the time.
The VFDs were subordinate to the German order police. They operated as combat teams commanded by a fire department chief and were supervised by the fire police, where only Germans served. At that time the actions of the volunteer fire departments concentrated on protecting the property of Polish citizens from fire while sabotaging firefighting operations in objects occupied by the Germans. In order to increase the efficiency of the fire departments, the Germans introduced different types of permanent shifts in smaller localities. Even there, however, Polish volunteer firefighters knew how to, in spite of constant gendarmerie supervision, operate in such a way as to avoid overzealousness in saving the property of the occupants.

Istota konspiracyjnej działalności Ochotniczych Straży Pożarnych

OSP w 1938 roku liczyły 12835 jednostek, w tym 859 oficerów, 18866 podoficerów, 11179 członków drużyn młodzieżowych i harcerskich. W sierpniu 1939 roku straż liczyła ponad 300 tysięcy strażaków.
W obliczu hitlerowskiego zagrożenia strażacy zostali włączeni w terenowy system obrony państwa, tzw. obrony cywilnej, kontynuując wychowanie patriotyczne, szkolenia przeciwpożarowe, bojowe i taktyczne.
Z chwilą zakończenia działań wojennych w 1939 roku i powołania przez okupanta Generalnego Gubernatorstwa zawodowe straże pożarne kontynuowały na tym terenie swoją działalność jako komunalne służby miejskie.
Władze okupacyjne zlikwidowały wszystkie ogniwa korporacyjne strażactwa ochotniczego, tj. Związku Straży Pożarnych RP, a także zarządy ochotniczych straży pożarnych. Straże ochotnicze pozbawiono charakteru stowarzyszeń. Nie były jednak w stanie zapewnić ochrony przeciwpożarowej na terenach okupowanej Polski, więc z konieczności zezwoliły nie tylko na funkcjonowanie zawodowych straży pożarnych, ale i na działanie ochotniczych straży pożarnych. Każdy strażak otrzymał specjalną legitymację – Feuerman Ausweis, która była jednocześnie świadectwem zatrudnienia i chroniła przed wywiezieniem na roboty przymusowe do Niemiec. Dokumenty te znakomicie chroniły też w razie ulicznej łapanki i umożliwiały poruszanie się po godzinie policyjnej.
Nie trzeba tu chyba dodawać, że zostało to natychmiast wykorzystane przez organizujący się właśnie ruch oporu.
Straże ochotnicze były podporządkowane niemieckiej policji porządkowej, działały jako drużyny bojowe pod dowództwem naczelnika straży i podlegały fachowemu nadzorowi policji ogniowej, w której służbę pełnili wyłącznie Niemcy.
Taktyka działań straży sprowadzała się w tym okresie do ofiarnej pracy na rzecz obywateli miasta i wsi, natomiast podczas pożarów obiektów zajętych przez okupanta starano się opóźniać akcję pod różnymi pozorami. Dążąc do podniesienia sprawności straży, Niemcy wprowadzali różne rodzaje stałych dyżurów w mniejszych miejscowościach. Jednak i tam strażacy potrafili, mimo ciągłej kontroli żandarmerii, właściwie kierować akcjami, nie dopuszczając do zbytniej gorliwości w działaniach przy ratowaniu mienia okupantów.
Literatura:
http://www.straz.gov.pl/panstwowa_straz_pozarna/ochrona_przeciwpozarowa_w_czasie_okupacji_hitlerowskiej
http://strazminsk.pl/kp-psp-w-minsku-mazowieckim/historia/
http://www.zosprp.pl/files/historia/jednodniowka_Nasz_Rodowod.pdf

Informacje o konspiracyjnej działalności wybranych jednostkach Ochotniczych Straży Pożarnych

Poniżej zamieszczono w kolejności alfabetycznej znalezione w Internecie informacje o działalności konspiracyjnej 15 jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych podczas okupacji.
Prosimy o nadsyłanie uzupełnień, a także kolejnych informacji. Będziemy je sukcesywnie publikować.
  • OSP Kampinos
    Podczas II wojny światowej działalność straży zamarła. Strażacy walczyli w szeregach AK.
    http://www.kampinos.pl/kat/id/76
  • OSP Kąclowa
    W czasie II wojny światowej druhowie przystąpili do konspiracji. Biskup Józef Gucwa napisał w swojej książce o Kąclowej: „Wszyscy z ZWZ w Kąclowej należeli do OSP. Mieli legitymacje, a to do pewnego stopnia chroniło przed wywózką na roboty do Niemiec i było doskonale zakamuflowaną okazją do spotkań z komendantem i do ćwiczeń sprawnościowych”.
    Zastępcą komendanta ZWZ w Kąclowej został Roman Kamiński, komendant OSP od 1926 roku. Jego podwładnym, zarówno w straży, jak i konspiracji, był późniejszy podporucznik AK, a następnie ksiądz i biskup Józef Gucwa, tuż przed wojną uczeń I Gimnazjum i Liceum im. Kazimierza Brodzińskiego w Tarnowie, który przyjął ps. „Wilk”, a potem „Michał” i „Szumny”.
    13 sierpnia 1942 roku Kamińskiego aresztowało Gestapo. Biskup Gucwa napisał: „Roman Kamiński przeżył 3 lata w więzieniach i obozie koncentracyjnym. Wrócił do rodziny w Kąclowej, nadal prowadził sklep i zaginął zastrzelony w nocy przez żołnierzy KBW, gdy wyskoczył z domu na zewnątrz, chcąc się ratować przed więzieniem. Dostał serię z pistoletu maszynowego”.
    http://saczopedia.wmediach.pl/glossary/kaclowa-ochotnicza-straz-pozarna/
  • OSP Kańczuga
    Wszyscy członkowie straży otrzymali legitymacje osobiste, które pozwalały im bezpiecznie poruszać się po swoim terenie w dzień i w nocy, z tego powodu często byli werbowani do struktur konspiracyjnych Armii Krajowej. Straż Pożarna miała możliwość jawnego ćwiczenia na Błoniu, w gruncie rzeczy jednak były to ćwiczenia wojskowe takie jak zapoznanie się z bronią długą i krótką oraz regulaminem piechoty.
    Nocne służby wartownicze były wtedy bardzo przydatne, dzięki nim strażacy wiedzieli, kiedy do Kańczugi przejedzie Gestapo, żandarmeria czy inni funkcjonariusze komórek wywiadowczych. Przykładem ich udziału w wywiadzie partyzanckim jest między innymi akcja z 1942 roku, kiedy to oddział AK zabrał Niemcom kilka furmanek broni z magazynu w Nienadowej. Droga transportowa wiodła przez Kańczugę. Pełniący nocną służbę strażacy świetnie wywiązali się ze swojego zadania, a późniejsze śledztwo prowadzone przez Gestapo nie dało żadnych rezultatów.
    W 1943 roku podczas pacyfikacji Kańczugi przez Gestapo, żandarmerię i wojsko, dzięki strażakom, którzy na czas powiadomili wszystkich członków AK o obławie, nikt nie został aresztowany.
    Straż Pożarna podczas okupacji spełniała więc bardzo ważną rolę. Jej członkowie pełnili dyżury przeciwpożarowe, śpieszyli z pomocą organizacjom konspiracyjnym i zagrożonym rodakom.
    http://okmigkanczuga.pl/Czytaj/47/Historia-Ochotniczej-Stra%C5%BCy-Po%C5%BCarnej-w-Ka%C5%84czudze
  • OSP Lipce Reymontowskie
    Jednostka nie zawiesiła swej działalności i podczas okupacji, zwłaszcza, że Niemcy nie zabraniali takiej formy zabezpieczenia pożarowego, a wręcz przeciwnie, członkowie OSP nie byli powoływani na przymusowe roboty do Rzeszy. Dlatego też młodzież licznie napływała do straży. Wielu jej członków należało do organizacji podziemnych lub brało udział w tajnym nauczaniu, zdobywając średnie wykształcenie.
    Ochotnicza Straż Pożarna w Pabianicach - Dziennik Łódzki ...
  • OSP Łąck
    W czasie okupacji wielu łąckich strażaków zapłaciło życiem za działalność konspiracyjną, m.in. członkowie Batalionów Chłopskich – grupa „Zyndram”. Z rąk hitlerowców zginęli: Franciszek Duda, Jan Kałuziński i Jan Hilgier.
    OSP utrzymywała kontakt z podziemiem, m.in. por. poż. Stanisławem Mazanem, który był współautorem projektu dalszej rozbudowy remizy w Łącku, czyniąc w tym zakresie starania, ale w 1943 roku został aresztowany i powieszony w Męcinie koło Nowego Sącza. W 1944 roku doszło do rozbrojenia posterunku policji w Łącku przez grupę partyzancką „Zyndram”. W akcji brali udział strażacy: Jan Więcławek, Józef Marek, Antoni Dybiec, Władysław Dybiec i Władysław Plechta oraz były zastępca naczelnika OSP – Jan Linder, dowódca plutonu BCh.
    W czasie okupacji druhowie brali udział w gaszeniu wielkiego pożaru fabryki mebli giętych i tartaku w Jazowsku.
    http://www.osp.lacko.pl/historia.html
  • OSP Majdan Królewski
    Majdańscy strażacy dzielenie zachowywali się w czasie okupacji hitlerowskiej, co przejawiało się w chronieniu miejscowych organizacji konspiracyjnych, poprzez wcześniejsze ich ostrzeganie o zamiarze dokonywania rewizji domowych oraz pełnienie wart nocnych. Częste były przypadki informowania ludności o planowanych przez okupanta łapankach, których celem było wywożenie na roboty przymusowe do Niemiec. Wielu strażaków działało także w szeregach podziemnych organizacji zbrojnych, narażając się na konsekwencje ze strony okupanta.
    http://www.ospmk.info/viewpage.php?page_id=5
  • OSP Marki
    Komendant Ochotniczej Straży Ogniowej w Markach mjr Henryk Okińczyc był równocześnie komendantem II rejonu „Celków” VII obwodu Armii Krajowej „Obroża”, a strażacy z tego oddziału pożarowego brali udział w Powstaniu Warszawskim.
    http://www.marki.net.pl/1944-walki-powstancze-w-markach-66301
  • OSP Opoczno
    W okresie okupacji niemieckiej obowiązywała godzina policyjna, lecz strażacy posiadali specjalne przepustki zezwalające na poruszanie się nocą po mieście.
    W czasie godziny policyjnej patrole wojskowe i policyjne miały prawo otwierać ogień bez żadnego ostrzeżenia. W związku z tym organizacje zbrojne takie jak: Służba Zwycięstwu Polski, Związek Walki Zbrojnej, Narodowa Organizacja Wojskowa, Armia Krajowa, Narodowe Siły Zbrojne umieszczały swoich żołnierzy w OSP w Opocznie, która była swego rodzaju azylem dla żołnierzy podziemia zbrojnego.
    Działalność OSP w Opocznie nadzorował Niemiec, żandarm Ryszard Kunce. Urodził się w Częstochowskiem i po wkroczeniu Niemców do Polski został zmobilizowany do służby w żandarmerii. Nie ukrywał swoich sympatii do Polaków. Poprzez Edmunda Zakrzewskiego ostrzegał o łapankach, likwidacji getta w Opocznie i innych zagrożeniach. Dzięki niemu uratowano wielu opocznian.
    Strażacy mogli również wchodzić do getta, które sąsiadowało z remizą. Miała tam prawo wkraczać jedynie policja i żandarmeria. Fakt ten wykorzystywano do ratowania Żydów. Wszystkich nie można było ocalić, ale jednostki udawało się wyprowadzić na zewnątrz. Umundurowani Niemcy i uzbrojeni cywile urządzali na ulicach miasta oraz we wsiach łapanki. Pojmanych Polaków (mężczyzn, kobiety i młodzież od lat 14) umieszczano w świetlicy straży na I piętrze, gdzie byli przetrzymywani do czasu zorganizowania transportu. Wywożono ich do obozu zbiorczego w Częstochowie, a stamtąd rozsyłano do III Rzeszy. Parter remizy posiadał kilka stanowisk samochodowych. Drzwi wjazdowe były wysokie i dwuskrzydłowe. Ich wierzeje swoją wysokością sięgały do okien świetlicy. Strażacy pełniący wówczas służbę otwierali wrota i w tym czasie starali się odwrócić uwagę wartowników. Najskuteczniejszą metodą było rozpoczynanie meczu piłki ręcznej lub nożnej. Wykorzystywali to zatrzymani w świetlicy i dzięki konstrukcji wierzei schodzili na dół i ukrywali się w dolnych pomieszczeniach przeznaczonych na garaże. W ten sposób wielu rodaków uratowało się przed wywózką.
    Niemcy przeprowadzali na terenie miasta Opoczna aresztowania osób należących do organizacji podziemnych. Do czasu przetransportowania ich do Radomia byli umieszczani w świetlicy OSP, gdzie starano się zorganizować im ucieczkę. Duszą takich poczynań był zawsze druh Edmund Zakrzewski. Sprowadzał niektórych aresztowanych na dół, do stanowiska bojowego „Ryś” i tym wozem bojowym wywożono ich na teren Zakładów Dziewulski i Bracia Lange przy ul. Staromiejskiej nr 2 (dziś ZPC – 1). W tym celu zgłaszano żandarmerii pilną potrzebę wyjazdu na teren wspominanej fabryki, aby tam, na specjalnym kanale dokonać napraw wozu bojowego.
    Bardzo chętny do pomocy w ratowaniu rodaków był kierowca wozu bojowego Józef Konaszewski. Często wyjeżdżał, uwożąc uratowanych, choć zdawał sobie sprawę, czym to grozi jemu i jego rodzinie. Było to poświęcenie oraz ciche bohaterstwo. Po wybuchu Powstania Warszawskiego Niemcy deportowali ludność cywilną stolicy do obozów koncentracyjnych oraz do różnych miast w Generalnym Gubernatorstwie. Takie transporty trafiały też do Opoczna. Na prośbę Rady Opiekuńczej w Opocznie (powołanej w miejsce zlikwidowanego PCK, powstałej z polecenia administracji niemieckiej) strażacy z OSP w Opocznie włączyli się do niesienia pomocy wysiedlonym. Inwalidom pomagali zajmować miejsca z bagażami na wozach konnych, chorych przewożono do szpitala św. Władysława w Opocznie (ul. Szpitalna nr 1), do zamku, gdzie umieszczono oddział zakaźny, do Sokolni (róg ul. Szewskiej i Rzecznej), tj. budynku Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, gdzie znajdował się prowizoryczny szpital. W sierpniu 1944 roku przybył do Opoczna długi skład wagonów towarowych, tzw. krytych. Wagony z pomocą strażaków zostały opuszczone. Kierujący akcją Edmund Zakrzewski polecił podległym sobie druhom sprawdzić każdy wagon. Sam też włączył się do poszukiwań. W ostatnim wagonie towarowym pod Gorzałkowem znalazł leżącego chorego mężczyznę, jego żonę i córkę. Zdrowsi opuścili wagon, ale kobiety nie mogły sobie poradzić. Szybko zorganizowano transport konny. Chorego z rodziną dostarczono do „Świetlicy” w remizie OSP. Edmund Zakrzewski odstąpił tam swoje łóżko choremu. Potem okazało się, że tym chorym mężczyzną był słynny kompozytor, organista warszawski Korneliusz Brzozowski. Edmund Zakrzewski zaraz powiadomił organistę od św. Bartłomieja Bartuziego. a ten zabrał go do swojej kamienicy (róg ul. Piwnej i Kościelnej), gdzie Brzozowski wkrótce zmarł. Pochowany został na terenie cmentarza św. Marii Magdaleny przy ul. Moniuszki. Mogiła zachowała się.
    http://opoczno.republika.pl/osp.html OSP Ożarów
    Ochotnicza Straż Pożarna w Ożarowie była organizacją, w której już w listopadzie 1939 roku powstała pierwsza konspiracyjna grupa stawiająca sobie zadanie walki z okupantem. Na skrzyżowaniu ul. Strażackiej i Szosy Poznańskiej znajduje się wysoki krzyż drewniany, u podstawy którego położona jest tablica pamiątkowa, postawiony dla uczczenia pamięci żołnierzy AK i WP – członków Ochotniczej Straży Pożarnej w Ożarowie, poległych i zamordowanych w latach 1939-1945.
    http://www.ibprs.pl/ak_obroza_kampinos/377.html
  • OSP Odrzykoń
    Wybuch II wojny światowej powoduje wstąpienie jej członków do oddziałów Armii Krajowej. Kolportażem prasy konspiracyjnej zajmował się m.in. Jan Urbanek, a w domu Urbanków funkcjonowała powielarnia, którą prowadził Stanisław Ferus-Dzikowski ps. „Orlik”.
    8 sierpnia 1944 roku strażacy wzięli udział w gaszeniu płonącej wieży kościelnej, która zapłonęła od ostrzału artyleryjskiego oddanego przez oddziały niemieckie.
    http://www.odrzykon.przemysl.opoka.org.pl/menu.php?action=organizacje&oper=show&&id_o=7
  • Piotrkowska Straż Pożarna
    We wrześniu 1939 roku Piotrków został zajęty przez okupanta hitlerowskiego. Ochotnicza Straż Ogniowa miasta Piotrkowa skończyła swoją działalność. Niemcy powołali z dniem 1 czerwca 1941 roku pogotowie przeciwlotnicze, tzw. „LHD” oraz grupy pożarnicze, które następnie w sierpniu 1942 roku zostały przekształcone w Zawodową Straż Pożarną liczącą wraz ze stanem obrony przeciwlotniczej 300 osób.
    ”OSPa”
    Tabor piotrkowskiej straży podczas okupacji.

    ”OSPa”
    Niemieckie pozwolenie na przejazd koleją wydane strażakowi.

    ”OSPa”
    Po ćwiczeniach terenowych w 1941 roku.

    Strażacy byli skoszarowani i pełnili służbę w systemie 24 godziny pracy – 24 godziny wolne. Komendantem straży pożarnej został por. Ignacy Tuszyński, a od 1944 roku jego obowiązki przejął kpt. Łobodzki. Siedzibą jednostki był przedwojenny obiekt przy dzisiejszej ulicy Wojska Polskiego 37. Strażacy piotrkowscy należeli w czasie II wojny światowej do ofiarnych żołnierzy oraz członków konspiracji antyhitlerowskiej. Straż Pożarna podczas okupacji była ostoją polskości. Organizowano wspólnie obchody świat, grupowe asysty w kościołach, przy straży działał zespół muzyczny i chór. Straż była jedyną formacją, której hitlerowcy zezwolili na noszenie polskich tradycyjnych emblematów i dystynkcji.
    http://www.strazpiotrkow.pl/index.php/historia
  • OSP Potok
    Wybuch wojny nie przerwał działalności strażaków. W latach 1943-44 musztrę prowadzono wspólnie z partyzantami Batalionów Chłopskich i Armii Krajowej. Podczas wojny funkcję naczelnika pełnił Józef Wąś, ponieważ Niemcy wywieźli, dotychczasowego naczelnika Stanisława Mikuśkiewicza do Oświęcimia, gdzie zginął.
    http://www.szydlow.pl/ochotnicza-straz-pozarna-w-potoku
  • OSP Radość
    Mimo zakazu zgromadzeń i konieczności uzgadniania z okupantem terminarzu wszystkich zbiórek i ćwiczeń władze OSP w Radości organizowały bez wiedzy i zgody okupanta spotkania, na których omawiane były nie tylko sprawy związane z działalnością pożarniczą, ale też i działalnością konspiracyjną.
    Od 1941 roku przy straży dział amatorski teatr konspiracyjny. Zespół teatralny, pomimo cenzury i niemieckiej kontroli, wystawiał sztuki będące na niemieckim indeksie, takie jak: „Ich czworo” i „Skiz” Zapolskiej, „Gobelin”, „Papa się żeni”, „Królowa przedmieścia”, „Uśmiech losu”, „Sublokatorka”, „Radcy pana radcy”, „Wicek i Wacek”. Wśród dozwolonego repertuaru wystawiano operetki i wodewile, w które wplatane były satyryczne numery ośmieszające okupanta.
    Położenie Osiedla Radość wśród lasów sosnowych stało się naturalnym sojusznikiem w przeprowadzaniu zadań konspiracyjnych i znacznie ułatwiało kontakty pomiędzy członkami organizacji niepodległościowych. Na terenie Radości działała Armia Krajowa. OSP utrzymywała łączność telefoniczną z innymi oddziałami straży pożarnej, a także z osobami mającymi kontakt z organizacjami niepodległościowymi. OSP Radość była w tym czasie wielokrotnie miejscem spotkań i kontaktów pomiędzy wieloma osobami działającymi w tym czasie w podziemiu.
    http://radosc.osp.org.pl/index.php?pid=2
  • OSP Rzymsk
    Z wybuchem II wojny światowej i zajęciem ziem polskich przez okupanta niemieckiego, działalność jednostek straży uległa zmianie. Nowe władze znacznie ograniczyły funkcjonowanie jednostki, sprawując nad nią nadzór. Doszło także do wielu zmian personalnych. Jednak druhowie nadal pełnili swoje funkcje, a niektórzy prowadzili nawet działalność konspiracyjną. W czasie okupacji to właśnie strażacy dysponowali ukrytym radioodbiornikiem, dzięki któremu cała lokalna społeczność mogła śledzić wydarzenia na frontach II wojny światowej.
    http://dobra24.pl/ochotnicza-straz-pozarna-w-rzymsku,45.html
  • OSP Wesoła
    Naczelnik Stefan Berent włączył Ochotniczą Straż Pożarną jako kamuflaż do działań o zupełnie innym charakterze. Został bowiem dowódcą 5. Kompanii (Wesoła) 3. Pułku „Dęby” (Rembertów) Rejonu „Obroża” (Warszawa-Teren) Armii Krajowej. Zbiórki i ćwiczenia strażaków były często ćwiczeniami podchorążówki. Ćwiczenia te odbywały się całkowicie jawnie, często w bezpośredniej bliskości niemieckich żołnierzy.
    W dwóch sekcjach bojowych zgrupowanych było około 30 strażaków, mogących wyjeżdżać do pożarów. Ilu natomiast było „strażaków" działających inaczej, w grupach istotnie bojowych – obecnie jest to nie do odtworzenia. Naczelnik Berent dbał o zachowanie zasad konspiracji, a listy osobowe zostały zniszczone.
    Z tego okresu zachowała się relacja jednego z najaktywniejszych członków podziemnej organizacji, ściśle współpracującego z Berentem Wiktora Rybackiego. W roku 1943, w czasie znacznego nasilenia łapanek ulicznych w Warszawie, Niemcy przestali honorować jakiekolwiek dokumenty i zabierali z ulicy wszystkich. W wyniku jednej z takich akcji Rybacki wraz z innymi został przewieziony na Pawiak. Po kilku dniach wyprowadzono ich na dziedziniec, ustawiono w szereg i oficer niemiecki zapytał, czy nie ma wśród nich strażaków. Rybacki przypomniał sobie, że w jego dokumentach, odebranych mu przy przyjmowaniu do więzienia, znajduje się także jego Feuerman Ausweis strażaka-ochotnika z Wesołej. Wystąpił więc i powiedział, że jest strażakiem. To chyba uratowało mu życie. Okazało się, że szeroko zakrojone uliczne łapanki spowodowały dezorganizację warszawskich służb miejskich z powodu aresztowania wielu ich pracowników. Dotyczyło to również straży pożarnej. A Niemcy pożarów się bali, więc gubernator warszawski Fischer zarządził zwolnienie przypadkowo aresztowanych strażaków. W ten sposób legitymacja strażaka Ochotniczej Straży Pożarnej ocaliła życie żołnierzowi VI Oddziału Sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej, który między innymi wykonywał wyroki śmierci, wydawane przez podziemne sądy w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej.
    W straży starano się w miarę możliwości pomagać potrzebującym. Wydawano na przykład legitymacje strażackie osobom ukrywającym się, co w zestawieniu z fałszywymi ausweisami stanowiło w miarę pewny komplet dokumentów. Okupacja niemiecka miała jednak także i swoją szarą codzienność. Na terenie OSP przy ul. Chodkiewicza Polski Czerwony Krzyż w porozumieniu z Radą Główną Opiekuńczą prowadził półkolonie dla starszych dzieci, których rodzice musieli pracować i sami nie byli w stanie zapewnić im właściwej opieki.
    Dzięki niesamowitej wręcz energii i talentowi Berenta, w czasie całego okresu okupacji niemieckiej nie zdarzyło się (o ile wiadomo), by czynny członek naszej Ochotniczej Straży Pożarnej był przez Niemców represjonowany lub by były jakiekolwiek „przecieki” o prowadzonej tu konspiracyjnej działalności.
    Po zakończeniu wojny niektórzy strażacy musieli jak najmniej rzucać się w oczy, gdyż ze względu na swoją niedawną działalność konspiracyjną ścigani byli bezwzględnie przez nową władzę. Stefan Berent miał szczególne powody do ostrożności. Brał udział w Powstaniu Warszawskim jako dowódca oddziału zajmującego się ochroną powstańczych drukarni – serca powstańczej informacji. Z tego powodu po wojnie nie mógł w pełni rozwinąć swej strażackiej działalności i wkrótce zmarł.
    ”OSPa”

    ”OSPa”
    http://www.ospwesola.pl/index.php?akcja=historia2
  • OSP Wysoka
    W czasie okupacji OSP Wysoka liczyła 40 członków. Młodzi mężczyźni zapisywali się do OSP, gdyż strażacy nie byli wywożeni na roboty przymusowe do Niemiec. Okupant zezwolił na działanie straży. Strażacy pełnili wartę nocną według ustalonych dyżurów. Funkcję wartowni pełniła świetlica wiejska przy domu ludowym. Wykorzystując możliwość poruszania się nocą, strażacy aktywnie działali w Armii Krajowej. Nocą przeprowadzali ćwiczenia i szkolenia, zapoznawali się z obsługą broni, brali udział w akcjach zbrojnych.
    http://www.gminalancut.pl/asp/pl_start.asp?typ=14&menu=122&strona=1

Zdjęcia

”OSPa”
Głaz z tablicą pamiątkową poświęconą Ochotniczej Straży Pożarnej we Włochach.
Pomnik ustawiono przed siedzibą Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 przy ul. ks. J. Chrościckiego 76.
Pierwotnie tablica była wmurowana w ścianę budynku włochowskiej Straży Pożarnej przy ul. Popularnej 26, a odsłonięto ją 22 września 1946 roku. Po przeniesieniu jednostki w 2004 roku do nowej siedziby zabrano też tablicę, by nadal przypominała o postawie strażaków w czasie wojny.
http://www.ud-wlochy.waw.pl/data/dataPublicator/tablice_final_net_08_02.pdf

Pytania testowe