Pomnik ofiar NKWD w Rembertowie

Obóz NKWD
Pomnik ofiar NKWD w Rembertowie, przy skrzyżowaniu ul. Marsa i ul. Płatnerskiej.
Odsłonięty został 21 maja 1995.
Na pomniku umieszczono tablice o treści:
"Więźniom obozu NKWD nr 10 w Rembertowie żołnierzom i działaczom Polskiego Państwa Podziemnego represjonowanym i mordowanym, których szczątki spoczywają na terenie dawnej fabryki amunicji "Pocisk" i na obszarach sowieckiego imperium".
"Żołnierzom oddziału partyzanckiego Armii Krajowej Obwodu "Mewa Kamień" Mińsk Mazowiecki, który pod dowództwem ppor. Edwarda Wasilewskiego "Wichury" nocą z 20 na 21 maja 1945 r. rozbił obóz specjalny NKWD nr 10 w Rembertowie. Z obozu uwolniono ponad 500 więźniów. Akcja ta przerwała zsyłkę więźniów na Wschód".

W okresie PRL akcja odbicia więźniów w Rembertowie była tematem tabu. Na terenie dawnego obozu przy ul.Marsa 110 stacjonuje obecnie 2 Regionalna Baza Logistyczna.. Na jej terenie znajduje się jeden grób z krzyżem metalowym nieznanej osoby. Jednostka posiada niewielką izbę pamięci wraz z odtworzonym planem obozu w latach 1944–1945.
Pomnik upamiętniający istnienie obozu znajduje się po zewnętrznej stronie ogrodzenia przy ul. Marsa róg Płatnerskiej.




English version



NKVD Victims in Rembertów


The NKVD camp in Rembertów was built on the premises of the prewar ammunition factory Pocisk in the second half of September 1944, just after the Red Army entered the area. It served as an assembly point before exile into USSR. In March 1945, about 2,500 prisoners were kept there.

The area of the camp was enclosed within two lines of barbed wire with guard towers. The prisoners were kept in the main hall of the factory and a few smaller barracks. The NKVD command office was in a building called the palace. The prisoners were mainly soldiers of the Home Army, Peasant Battalions, National Armed Forces and other independence formations, as well as those arrested upon denunciation and Germans, Volksdeutscher and Vlasovtsys.

Before being allocated to the camp, many of the prisoners, especially Home Army officers, were interrogated by the NKVD officers in the Security Office prisons in Warsaw and other cities. They were sent to the camp with written sentences. In the Rembertów camp, among others, August Emil Fieldorf (as Walenty Gdanicki) was imprisoned. The only transport left Rembertów on the 26 March 1945; 1967 prisoners were in it. They were heading to the POW camp in the Ural Mountains.

The decision to attack the camp was made by Captain Walenty Suda codename Młot – the commander of the Home Army Mińsk Mazowiecki Area (Mewa–Kamień). The action was led by Second Lieutenant Edward Wasilewski codename Wichura. On the 21 May, at 3 in the morning the assault began. The attackers managed to force their way through the gate and take over the camp. The prisoners were called to run, however at first they did not react. Some of the prisoners decided to stay. Over 500 people left the camp. Two hundred of them were caught by the NKVD by arrest warrants. When brought back to the camp, they were identified and around 20 of them were taken to the nearby forest and shot. The takeover of the camp was a disgrace for the NKVD and began the process of gradual liquidation of the camp. The 1,100 remaining prisoners were moved on 4 July to a prison in Rawicz.


Obóz NKWD w Rembertowie

Obóz został założony przez NKWD w drugiej połowie września 1944 r. tuż po wkroczeniu Armii Czerwonej do Rembertowa (12.09.1944) na terenie przedwojennej Pocisk fabryki amunicji „Pocisk”. Pełnił rolę punktu zbornego przed wysyłką w głąb ZSRR. Jego nazwa to specjalny obóz NKWD Nr 10. W marcu 1945 przetrzymywanych w nim było około 2500 więźniów.
Teren obozu otoczony był dwiema liniami drutów kolczastych, z wieżami wartowniczymi. Więźniowie rozmieszczeni byli w głównej hali fabryki i kilku mniejszych barakach. W budynku zwanym pałacem mieściła się komenda NKWD.
Więźniowie byli podzieleni na plutony po 50 ludzi każdy. Kompania składała się z 5 plutonów. Dowódcami drużyn (w plutonie były 3), plutonów i kompanii byli wyznaczani więźniowie.
W 1945 r. dzienne wyżywienie więźnia wynosiło 100 gramów gliniastego chleba, dwa razy dziennie wodnista zupa ze śladami kukurydzy i bez ograniczenia ciepła woda. Więźniowie mogli dostawać paczki, - władze sowieckie zezwalały bowiem na ich dostarczanie. W paczkach najczęściej znajdowały się: odzież, bielizna, koce i żywność.
Wielu więźniów umierało głównie z głodu, kto nie miał pomocy z zewnątrz długo nie pociągnął. Zmarłych (kilkunastu co noc) zakopywano w rowie w pobliżu bramy zewnętrznej, który później zasypano, a teren wyrównano.
Więźniami byli głównie żołnierze Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich, NSZ i innych formacji niepodległościowych, jak również aresztowani najczęściej na podstawie donosów oraz Niemcy, volksdeutsche, własowcy i inne osoby. Przed umieszczeniem w obozie wielu więźniów, w tym szczególnie oficerowie AK, przechodziło (nieraz bardzo ciężkie) przesłuchania przez oficerów NKWD w więzieniach UB w Warszawie i innych miastach. Do obozu kierowani byli wyrokami na piśmie. W marcu 1945 r. w obozie znajdowało się około 2500 więźniów.
W Obozie w Rembertowie więzieni byli m.in.:
  • płk Emil Fieldorf, w aktach NKWD jako kolejarz Walenty Gdanicki, za którego się podał
  • Witold Bieńkowski – pracownik Delegatury Rządu
  • ppłk Kazimierz Marszewski – ostatni p.o. Komendanta Obszaru Warszawskiego AK
  • mjr Henryk Odyniec-Dobrowolski „Doliwa” – szef sztabu podokręgu Warszawa – Zachód „Hallerowo” AK, aresztowanego 23 II 1945 r. przez J. Światłę
  • Zygmunt Domański – działacz Stronnictwa Narodowego
  • gen. bryg. Korpusu Sądowego >Edward Gruber – były prokurator Najwyższego Sądu Wojskowego
  • Jan Hoppe – były poseł, wiceprezes konspiracyjnego Stronnictwa Pracy
  • Józef Hajdukiewicz – reprezentant Stronnictwa Narodowego w Komisji Głównej Rady Jedności Narodowej
  • ppłk dypl. Stefan Górnisiewicz – szef Oddziału IV (kwatermistrzowskiego) Komendy Głównej AK
  • Alfred Lewandowski – z Czerwonego Krzyża, pełnomocnik Zarządu Głównego PCK w Okręgu Warszawskim
  • por. Witold Borowski ps. „Witek” – z Narodowego Związku Wojskowego
  • Maria Wiewiórska – łączniczka dowódcy Polskiej Armii Ludowej Henryka Boruckiego „Czarnego”
  • ppor. Stanisław Maciejewski „Kożuszek” – żołnierz Szarych Szeregów
  • por. Władysław Klimaszewski ps. „Boruta” – komendant Ośrodka I Obwodu „Mewa-Jamnik-Kamień”, zorganizował udaną ucieczkę
  • por. Stanisław Cichocki – komendant Ośrodka V Obwodu AK „Sęp-Proso”
W momencie rozbicia obozu zastępcą komendanta był mjr Kriuczkin. Komendantem garnizonu do spraw ochrony obozu – por. Samochin, zastępcą komendanta batalionu 332 specjalnych wojsk konwojowych NKWD – kpt. Drankin.

Transport z obozu NKWD w Rembertowie

Jedyny transport odszedł z Rembertowa 26 marca 1945 r., znajdowało się w nim 1 967 więźniów.
Wiedziano o nim już wcześniej od pracujących na miejscowej stacji kolejarzy, ponadto prac nad przygotowaniem składu kolejowego do przewozu więźniów wykonywane przez NKWD nie dały się ukryć.
W rezultacie, kiedy kolumna więźniów opuszczała obóz i przemierzała około 300 metrów, dzielących go od miejsca załadowania, towarzyszyła jej grupa bliskich i znajomych, głównie kobiet.
Transport liczył 48 wagonów, wyruszył w drogę Jego przeznaczeniem był obóz jeniecki nr 231 na Uralu. Podlegał on jednocześnie GZJWI i GUŁAgowi, a ściśle biorąc - Siewuralłagowi . Miał on liczne podobozy i tzw. wydzielone łagpunkty (Wierchoturie, Pierwyj Post, Stupino, Bieriezowka, Czornaja Rieczka, Borowlanka i Koszaj).
Jechano w ogromnym stłoczeniu, a warunki w wagonach, w których wywożeni musieli wytrzymać blisko miesiąc - urągały ludzkiej godności.
Jeden z więźniów wspominał:
W wagonach panowała duża ciasnota [...], straszny brud i smród, nie myliśmy się właściwie całą drogę, bo nie było wody do mycia. [...] Nocą w wagonach było okropnie zimno, zwłaszcza na terenach Związku Radzieckiego, gdzie panowała jeszcze zima.
Jedyny postój zrobiono na przedmieściach Moskwy, gdzie więźniowie mogli się wreszcie umyć. W transporcie panowała duża śmiertelność: z danych sowieckich wynika, że transport przybył z ubytkiem 148 więźniów. Dodatkowo "ubyło" 23 więźniów, którzy podjęli próbę ucieczki. 15 uciekinierów zastrzelił konwój, ale - jak wynika z polskich źródeł - więźniów nie zastrzelono w trakcie ucieczki, ale z zimną krwią rozstrzelano już po złapaniu; 8 więźniom udało się zbiec. Zmarłych w transporcie częściowo wyładowywano na pośrednich stacjach, częściowo wieziono w ostatnim wagonie, ponieważ na stacji końcowej konwój musiał "rozliczyć się" z więźniów - liczba załadowanych i dowiezionych musiała się zgadzać, niezależnie od tego czy dowiezieni byli martwi, czy żywi.
19 kwietnia 1945 r. transport dotarł do miejscowości Sośwa na Uralu, gdzie mieścił się zarząd Siewuralłagu. Tu wyładowano pierwszych 1000 więźniów i 57 zwłok zmarłych. Więźniów, którym udało się przeżyć, skierowano do jednego z podobozów (łagpunktów) obozu 231 - w Koszaju. Transport ruszył w dalszą drogę i po 3 dniach przybył do miejscowości Wierchoturie, gdzie zlokalizowany był inny podobóz łagru 231. Wyładowano tu pozostałych 799 żywych jeńców i 28 zwłok zmarłych w czasie transportu.

Oddział który dokonał rozbicia obozu

Oddział działał na terenie Obwodu Kamień (za okupacji niemieckiej Mewa) tj. miasta i powiatu Mińsk Mazowiecki. Żołnierze oddziału oraz drużyny dywersyjnej z IV Ośrodka Obwodu "Kamień", która uczestniczyła w akcji, pochodzili głównie z wiosek z powiatu mińskiego. Wszyscy w okresie okupacji niemieckiej byli w AK i brali udział w walce z Niemcami. Niektórzy z nich byli w oddziale partyzanckim por. Poraja, działającym na terenie powiatu w 1943. Następnie walczyli w oddziale dowodzonym przez kpr. pchor. Kazimierza Aniszewskiego ps. "Dęboróg". Gdy 3 maja 1944 roku "Dęboróg" wpadł w ręce Niemców, dowódcą oddziału został plut. pchor. "Vis" Jerzy Migdalski. Jego zastępcą był wówczas Edward Wasilewski "Wichura". (dowódca plutonu GS Szarych Szeregów z Mińska Mazowieckiego).
Po wkroczeniu Armii Czerwonej gdy rozpoczęły się masowe aresztowania żołnierzy AK, ppor. "Wichura" odtworzył oddział: (złożony głównie z GS z Mińska Maz.) i podjął zorganizowaną samoobronę. Jego zastępcą został późniejszy ppor. Marian Arszakiewicz "Wyrwa". Dowódcą drużyny dywersyjnej IV Ośrodka został ppor. Edward świderski "Wicher". W obozie w Rembertowie więzieni byli koledzy żołnierzy oddziału m.in. aktywny żołnierz Szarych Szeregów ppor. Stanisław Maciejewski "Kożuszek".
Oddział wyszedł z okolic Mińska Mazowieckiego w nocy z 17 na 18 maja. Szybkim marszem, korzystając częściowo z podwód, dodarł do okolic wsi Długa Kościelna. Tam zajął kwatery. W dniach 18 i 19 maja prowadzono rozpoznania obozu. Ppor. "Wichura" kilkakrotnie wyjeżdżał motocyklem do Rembertowa, celem zapoznania się z miejscem akcji. Wykorzystano informacje uzyskane przez wywiad. Poza tym obóz był obserwowany przez wybranych partyzantów. Rozpoznano ilość i rozmieszczenie posterunków, sposób zabezpieczenia bram, rozmieszczenie budynków wartowni, baraków z więźniami, budynek komendy NKWD znajdujący się na zewnątrz obozu. Niektórzy z uczestników akcji twierdzą, że "Wichura" z "Grotem" wjechali motocyklem na teren obozu i zapoznali się z jego rozkładem.
W nocy z 19 na 20 maja dołączyła do oddziału grupa 11 żołnierzy z drużyny dywersyjnej IV Ośrodka Obwodu Kamień, dowodzona przez ppor. "Wichra". 20 maja zakończono rozpoznanie i ustalono plan działania.
Oddział przeprowadzający akcję liczył łącznie z dowódcami 44 ludzi.
Po przeprowadzeniu akcji oddział "Wichury" jeszcze kilka miesięcy był ścigany, osaczany i atakowany przez wojsko i milicję. Wraz z partyzantami ginęli ludzie, którzy dawali im schronienie, żywność, opiekę nad rannymi. Oddział "wyszedł z lasu" 25 września 1945 roku, ujawniając się w ramach ujawnionego przez płk. Jana Mazurkiewicza "Radosława" Obszaru Centralnego AK. Niejeden z nich stracił życie po ujawnieniu.

Rozbicie obozu NKWD w Rembertowie

Decyzję o rozbiciu obozu podjął kpt. Walenty Suda ps. „Młot” – dowódca Obwodu Mińskiego Mazowieckiego AK („Mewa – Kamień”).
Akcją dowodził ppor. "Wichura". Oddział był podzielony na 3 grupy, które miały następujące zadania:
  • Grupa I - szturmowa 1 plus 12 - dowodzi osobiście "Wichura". Zadania grupy to: opanowanie bramy głównej obozu, wejście do środka, otwieranie baraków i uwalnianie więźniów. Likwidacja napotkanego oporu, jednak bez wdawania się w walkę.
  • Grupa II - wsparcia 1 plus 11 - dowodzi "Wicher". Zadanie grupy to pomoc grupie szturmowej o ile zajdzie tego potrzeba, zajęcie stanowisk naprzeciw budynku wartowni - magazynu i wyeliminowanie z walki załogi tej wartowni, zmuszenie jej do pozostania wewnątrz budynku. Likwidacja ewentualnej odsieczy zdążającej na pomoc wartowni.
  • Grupa III - ubezpieczenia - dowodzi "Wyrwa". Składa się z dwóch podgrup:
    • Podgrupa 1 plus 6 dowodzi osobiście "Wyrwa". Zadanie - opanowanie pierwszej bramy, wejście do obozu, opanowanie małego domku przy bramie (domek ten zwany był przez niektórych wartownią: jeden z więźniów twierdzi, że było to miejsce pracy komendanta obozu i jego zastępcy). Podejście do ogrodzenia wewnętrznego i otwarcie bramy, lub wykonania przejścia w ogrodzeniu celem umożliwienia więźniom ucieczki pierwszą bramą, następnie przejście do bramy głównej i ubezpieczenie akcji od strony budynku komendy NKWD.
    • Podgrupa 2 plus 11 - dowodzi "Grot". Zadanie to wejście na teren obozu za grupą "Wyrwy" i danie jej wsparcia, o ile zajdzie taka potrzeba: zajęcie stanowiska naprzeciw budynku wartowni głównej i wyeliminowanie jej z walki, zmuszając ogniem dwóch erkaemów i dziesięciu peemów załogę wartowni do pozostania wewnątrz budynku: wreszcie likwidacja enkawudzistów, którzy usiłowaliby iść na pomoc załodze wartowni głównej. Miało to umożliwić "Wyrwie" otwarcie bramy lub zrobienie przejścia oraz danie osłony tym więźniom, którzy będą uciekać bramą pierwszą. Po zakończeniu akcji: osłona odwrotu oddziału. Pozwoliło to sprawnie przeprowadzić akcję, mimo, że po stronie przeciwnika była kilkakrotna przewaga w ludziach i sile ognia.
21 maja o 3 nad ranem nastąpiło uderzenie. Atakującym udało się sforsować bramę i po zlikwidowaniu 4 wartowników opanować teren obozu. Opanowano mały domek, w którym urzędował komendant obozu. W domu były dwie izby. W pierwszej na krześle siedział sowiecki oficer. Nogi trzymał w misce z wodą. Przed nim klęczał jakiś człowiek. Wyglądało to tak, jakby mył nogi enkawudziście. Oficer sięgnął po broń, nie zdążył. Cywil wołał, by go zostawiono, gdyż jest więźniem. Na ścianie tego budynku wisiały pęki kluczy. Nie było jednak czasu na dobieranie kluczy. Zdecydowano się na wyważenie wszystkich bram.
Przy bramie głównej akcja rozpoczęła się od likwidacji czterech wartowników stojących na zewnątrz. Następnie grupa szturmowa wyważyła bramę zewnętrzną, zlikwidowała posterunki wewnętrzne oraz na wieżyczkach i wdarła się do środka obozu. Grupa dostała się pod silny ogień karabinów maszynowych i pepesz. Zostali tez obrzuceni granatami. Znakiem dla wszystkich grup, że odbijanie zakończone, miała być zielona rakieta. Dano rozkaz do wystrzelenia. Niestety wystrzelono czerwoną, a ta oznaczała, że grupa szturmowa prosi o wsparcie. Nie miało to jednak zbyt dużego wpływu na przebieg akcji, jednak nie wystrzelenie rakiety zielonej opóźniło odejście grupy.
Zaczęto nawoływać więźniów obozu do ucieczki, jednak przez pierwszych kilka chwil nie reagowali oni na wezwania. Część zdecydowała się na pozostanie z różnych względów: chorzy, osłabieni torturami oraz z obawy przed losem rodzin. Grupę więźniów zabrano do samochodów, inni przeprawili się łodziami na drugi brzeg Wisły, pozostali poszli w swoją stronę.
Łącznie teren obozu opuściło ponad 500 osób, byli wśród nich gen. Edward Gruber, Józef Hajdukiewicz, Witold Bieńkowski, Lewandowski.
W czasie 20 minutowej akcji zabito ponad sześćdziesięciu żołnierzy sowieckich, przy stratach własnych wynoszących zaledwie trzech ludzi.
Jeden z żołnierzy AK tak wspomina odwrót oddziału: Z lasu zobaczyliśmy, że droga jest obstawiona przez żołnierzy w polskich mundurach. Obława. Dowódca zaryzykował i ustawił nas w sześć dwójek. Przeszliśmy, a za nami tłum uwolnionych. Berlingowcy musieli wiedzieć, kim jesteśmy, a jednak przepuścili nas bez walki. Niektórzy salutowali naszemu dowódcy.
Niemal natychmiast za uciekinierami ruszyły oddziały sowieckie i polskie. 200 spośród uwolnionych NKWD złapało ponownie na podstawie listów gończych. Przywożeni do obozu jeńcy byli identyfikowani, około 20 odprowadzono do pobliskiego lasu i rozstrzeliwano.
Rozbicie obozu było kompromitacją NKWD, zapoczątkowało też proces stopniowej likwidacji obozu.
Pozostałych więźniów w liczbie 1100 wywieziono 4 lipca 1945 do więzienia w Rawiczu. Około 130 więźniów transportowanych przez Poznań do Rawicza została odbita 26 VII 1945 r na stacji kolejowej w Bąkowcu przez oddział „Orlika” Majora Antoni Żurowski "Andrzej Bober" – dowódca VI Obwodu Warszawa-Praga Armii Krajowej i ppłk Henryk Krajewski ("Trzaska") – dowódca 30 Poleskiej Dywizji Piechoty w Akcji "Burza".
Wieść o tej brawurowej akcji lotem błyskawicy obiegła kraj, dając udręczonym ludziom odrobinę radości.
Wkrótce po tych wydarzeniach obóz został zlikwidowany. Przez wiele lat jego istnienie było otaczane tajemnicą, a do dzisiaj brakuje wielu dokumentów archiwalnych i trwają poszukiwania grobów zamordowanych więźniów.

Rysunki, zdjęcia i filmy

Obóz NKWD
Plan sytuacyjny obozu

Obóz NKWD
Szkic obozu

Obóz NKWD
Ogrodzenie obozu z wieżą strażniczą

Obóz NKWD
Baraki w których przetrzymywano więźniów


Obóz NKWD w Rembertowie


Obóz NKWD w Rembertowie


Obóz NKWD w Rembertowie (Promo)


Akcja rozbicia obozu - prof. Andrzej Paczkowski i prof. Bogusław Kopka


Uroczystości 65 rocznicy pierwszego transportu Polaków z obozu NKWD w Rembertowie na Sybir - 25.03.2010

Piśmiennictwo


Pytania testowe