Areszt Śledczy Warszawa-Mokotów

Rakowiecka
Tablica upamiętniająca torturowanych i zamęczonych przez NKWD i UB, ściana więzienia przy ul. Rakowieckiej 37





English version



Warsaw-Mokotów Prison


Penal Prison, built by the Russian authorities in the years 1902 – 1904 based on a project by, among others, Henryk Julian Gay, could hold up to 800 prisoners. In 1918 it was further developed. The prison served as a detention ward and an execution site. Immediately after the outbreak of the Second World War, the German army took over administration of the prison. The President of Warsaw, Stefan Starzyński and a group of Polish officers were temporarily held there. The Mokotów Prison was the only prison in Warsaw to maintain its special purpose – a prison for criminals. It was the only one to be subordinate to the German criminal police Kripo. From here, the occupation authorities transferred detainees to other prisons and concentration camps. At the end of July 1944 the Germans released some prisoners – the Germans and the Volksdeutschers. Still 880 people remained behind bars.

During the Warsaw Uprising, the 1st Assault Company of the Baszta Regiment was given the task to capture the prison. The Home Army soldiers were only able to take over the administration building. The German garrison, reinforced with units from the nearby SS barracks, stopped the attack and disarmed and detained the Polish guards. The insurgents held the building until the morning of 2 August. During the day, however, they were forced to retreat. General Reiner Stahel, the commander of the German Warsaw garrison, ordered to shoot the prisoners. Some of the prisoners managed to escape during the massacre.

In January 1945, the Red Army took over the almost undamaged prison. Later the prison was transferred to the Ministry of Public Security. Officially it came under the Department of Prisons and Labour Camps but in reality, a large part of the prison was managed by the director of the Interrogation Department of the Ministry of Public Security Józef Rożański. The institution was a typical example of an interrogation prison, in which, in addition to imprisoning suspects, investigations were carried out, hearings were held, bills of indictment were prepared, trials took place. The first prisoners from the anti-communist underground began to arrive here in April and May 1945. Prisoners sentenced to death were usually held in group cells for several dozen inmates. The death sentences were usually carried out at a prison on 37 Rakowiecka Street. General August Emil Fieldorf, Cavalry Captain Witold Pilecki, and Major Hieronim Dekutowski were executed there.

In 2016 the Ministry of Justice announced that the prison will be closed and the Museum of the “Cursed Soldiers” and Political Prisoners of the Polish People’s Republic will open in its place. The museum is to open on the 1 March 2019.


Powstanie i charakterystyka więzienia

Więzienie Karne wybudowane przez władze rosyjskie w latach 1902-1904 według projektu m.in. Henryka Juliana Gaya z przeznaczeniem dla 800 więźniów. Na terenie około 6 ha prócz pawilonów z celami i karceru, pomieszczono kilka kaplic – katolicką, prawosławną i dla wyznawców judaizmu, szpital, budynek mieszkalny dla personelu, zaplecze kuchenne, szereg warsztatów. W 1918 zostało rozbudowywane. Pierwszym naczelnikiem więzienia w II Rzeczypospolitej został Zygmunt Bugajski. W 1928 na jego terenie funkcjonowała szkoła, biblioteka, sala gimnastyczna oraz ogrodnictwo. Więzienie było aresztem śledczym i miejscem egzekucji.
Więzienie było podzielone na 12 oddziałow, wliczając szpital i tzw. klatki. Oddziały mieszkalne składały się z 63 cel wspólnych, w tym 9 cel szpitalnych, 157 cel pojedynczych, do których wliczone były 72 klatki oraz 12 karcerów.

Więzienie podczas II wojny światowej

Wybuch II wojny światowej diametralnie zmienił sytuację w więzieniu.
Dekretem Prezydenta RP o amnestii od 2 do 8 września zwolniono znaczną część więźniów skazanych za wykroczenia zwykłe i skarbowe – z wyjątkiem tych, którzy siedzieli za uchylanie się od służby wojskowej. Administracja więzienia nie zniszczyła jednak kartotek, więc Niemcy po zajęciu Warszawy wielu zwolnionych zamknęli ponownie.
28 września 1939 r. do Warszawy wkroczyły wojska niemieckie, które od razu przejęły zarządzanie więzieniem. Przetrzymywano w nim przejściowo m.in. prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego oraz grupę oficerów WP. Więzienie mokotowskie jako jedyne z warszawskich więzień zachowało przedwojenną specjalizację - więzienia dla przestępców kryminalnych. Jako jedyne podlegało niemieckiej policji kryminalnej „Kripo".
Polityczni więźniowie trafiali na Pawiak. Były jednak wyjątki. Na Rakowiecką trafili polscy oficerowie internowani w oflagu VII A Murnau po kampanii wrześniowej. Od listopada do grudnia 1939 r. Niemcy trzymali tu prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego. W marcu 1940 r. przywieźli olimpijczyka Janusza Kusocińskiego, aresztowanego za działalność konspiracyjną w Organizacji Wojskowej „Wilki".
Polski personel mokotowskiego więzienia tworzy konspiracyjną Służbę Zwycięstwu Polski. Zajmuje się głównie pozyskiwaniem informacji o więźniach politycznych i przenoszeniem grypsów. W 1943 r. wpada podkomisarz Michalina Wojciechowska. Podczas rewizji w jej domu Niemcy znajdują ulotki konspiracyjne. Wojciechowska zostaje osadzona na Pawiaku. Tego samego dnia Niemcy aresztują także jej kolegę z konspiracji. Obydwoje po kilkunastu dniach zostaną rozstrzelani na terenie getta. Działalność konspiracyjna strażników więziennych pozwoliła wydostać się na wolność wielu ludziom działającym w podziemiu, którzy wpadli w przypadkowych aresztowaniach. Władysława Prohaskę, majora lotnictwa zatrzymanego za kradzież wagonu kawy na dworcu Warszawa Wschodnia, Komendzie Głównej AK udało się wykupić – wraz z jeszcze jednym osadzonym, Andrzejem Soroko – za 300 tys. zł.
W placówce przystosowanej do przetrzymywania 800 więźniów przebywało 2500 skazanych. Władze okupacyjne skierowywały stąd osadzonych do innych więzień i obozów koncentracyjnych.
Pod koniec lipca 1944 r. Niemcy wypuszczają z Rakowieckiej głównie Niemców i volksdeutschów. Za kratami pozostaje 808 osób, w tym 9 z wyrokami śmierci.

Więzienie podczas Powstania Warszawskiego

W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego w zakładzie było 808 więźniów.
Próba zdobycia więzienia
Zadanie zdobycia więzienia mokotowskiego i sąsiednich kamienic powierzono I kompanii szturmowej, dowodzonej przez porucznika Antoniego Figurę „Kota” z pułku „Baszta”. Oddział ten liczył około 80 żołnierzy (wliczając sanitariuszki), a jego uzbrojenie prezentowało się bardzo skromnie – 3 pistolety maszynowe, 20 karabinów, 15 pistoletów, 130 granatów i 30 butelek z „koktajlami Mołotowa”.
Żołnierze AK zdołali wedrzeć się do więzienia i zająć budynek administracyjny, lecz dotarcie do budynków penitencjarnych okazało się niemożliwe. W trakcie walki ciężką ranę odniósł porucznik „Kot”. Niemiecka załoga wzmocniona posiłkami z pobliskich koszar SS powstrzymała atak oraz rozbroiła i internowała polskich strażników. Zgodnie z raportem zastępcy naczelnika więzienia, inspektora sądowego Kirchnera, atak kosztował Niemców 9 zabitych i 17 rannych.
Pomimo ostrzału z dział czołgowych powstańcy utrzymali zdobyty budynek administracyjny aż do świtu 2 sierpnia. W ciągu dnia zostali jednak zmuszeni do odwrotu. Niemcy zamordowali rannych i wziętych do niewoli żołnierzy AK.
Masakra więźniów
2 sierpnia inspektor sądowy Kirchner został mianowany p.o. naczelnika więzienia mokotowskiego. O godzinie 11.00 zawezwano go do pobliskich koszar SS. Tam SS-Obersturmführer Martin Patz, dowódca 3. zapasowego batalionu grenadierów pancernych SS, oświadczył mu, że dowodzący garnizonem warszawskim generał Reiner Stahel zarządził zlikwidowanie więźniów. Ową decyzję potwierdził również dowódca SS i Policji na dystrykt warszawski, SS-Oberführer Paul Otto Geibel, który nakazał dodatkowo rozstrzelanie polskich strażników. Kirchner sporządził protokół przejęcia, na mocy którego przekazał do dyspozycji Patza wszystkich znajdujących się w zakładzie więźniów].
Po południu esesmani wkroczyli na teren więzienia. Spisali dokładnie stan wszystkich cel, a następnie z dwóch oddziałów śledczych na parterze wyprowadzili około 60 mężczyzn, którym rozkazali wykopać trzy rowy o długości ok. 25–30 metrów, a szerokości i głębokości około 2 metrów[4][10]. Pierwszy z rowów wykopano wzdłuż ścian pawilonu X – po stronie pralni, drugi na placu spacerowym od strony alei Niepodległości, a trzeci – na placu spacerowym od strony ulicy Kazimierzowskiej[5]. Niemieccy żołnierze raczyli się w tym czasie wódką. Po zakończeniu pracy wszyscy kopacze zostali rozstrzelani.
Niemcy przystąpili następnie do likwidacji pozostałych więźniów. Pensjonariuszy wyciągano z cel, prowadzono nad wykopane doły i mordowano strzałem w tył głowy. Jako pierwszych rozstrzelano więźniów z oddziałów nr 1 i 2 (tzw. oddziały śledcze), wśród których znalazło się kilku chłopców w wieku od 12 do 14 lat. Następnie wymordowano pacjentów Izby Chorych. Później esesmani zaczęli kolejno opróżniać oddziały nr: 8 (recydywiści), 10 (więźniowie z wysokimi wyrokami), 11, 3 i 5[10]. Masowe groby szybko się zapełniły więc esesmani byli zmuszeni rozstrzelać część więźniów poza terenem więzienia (po drugiej stronie ulicy Rakowieckiej)[11]. W trakcie kilkugodzinnej masakry zamordowano ponad 600 pensjonariuszy więzienia mokotowskiego
. „Widziałem, jak w czasie kopania dołu przez więźniów grupa ok. dwunastu esesmanów piła wódkę z pełnych butelek litrowych wyjmowanych ze skrzyni. Po wykopaniu dołów widziałem, jak esesmani kazali stanąć twarzą do dołu grupie ok. 60 więźniów i strzelali do nich z ręcznych karabinów maszynowych od tyłu" – zeznawał w 1948 r. Antoni Porzygowski, więzień Mokotowa. Ocalał cudem – ominęła go kula, a potem wykorzystał nieuwagę pilnujących i wygrzebał się spod dołu trupów.
Bunt więźniów
Rzeź, która odbywała się na więziennym dziedzińcu, była doskonale widoczna z okien cel, a obserwujący ją Polacy zrozumieli, że są skazani na śmierć i nie mają nic do stracenia. Więźniowie ze znajdujących się na drugim piętrze oddziałów nr 6 i 7 zdecydowali się więc na desperacki krok i zaatakowali oprawców. Na oddziale nr 6 więźniowie wybili drzwi cel lub dziury w ścianach za pomocą ław, a następnie wydostawszy się na korytarz podpalili sienniki i słomę – przepłaszając w ten sposób Niemców. Na oddziale nr 7 więźniom udało się zabić kilku esesmanów i odebrać im broń. Zabarykadowano następnie całe drugie piętro i uwolniono więźniów znajdujących się w celach oddziału nr 9 (małoletni). Zaskoczeni Niemcy wycofali się.
Nocą, pod osłoną ciemności i ulewnego deszczu, ocaleli więźniowie zaczęli przechodzić na strych, a następnie na stromy dach gmachu. Stamtąd zeszli na mur okalający więzienie, gdzie z pomocą przyszła im ludność cywilna, przynosząc drabiny. W ten sposób od 200[5] do 300[14] więźniów zdołało się wymknąć i przedostać na teren zajęty przez powstańców. Niemcy nie próbowali im przeszkodzić, gdyż błędnie liczyli, że więźniowie będą uciekać główną bramą.
Nieznane są losy internowanych polskich strażników. Niektórzy świadkowie zeznawali, że strażnicy nie zostali wymordowani wraz z więźniami i wielu z nich zdołało przeżyć wojnę[15]. Inni świadkowie podawali jednak wprost przeciwne informacje.

Budynki więzienia przez cały okres Powstania Warszawskiego pozostawały w rękach okupanta, przeprowadzano tu masowe egzekucje ludności z Mokotowa. Po wojnie zwłoki zamordowanych przeniesiono na Powązki do zbiorowych anonimowych mogił.
Źródła:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_w_wi%C4%99zieniu_mokotowskim
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pacyfikacja_Mokotowa - tablica
https://pl.wikipedia.org/wiki/Areszt_%C5%9Aledczy_Warszawa-Mokot%C3%B3w https://pl.wikisource.org/wiki/Zeznanie_Antoniego_J%C3%B3zefa_Porzygowskiego_o_zbrodniach_pope%C5%82nionych_przez_Niemc%C3%B3w_w_wi%C4%99zieniu_mokotowskim_przy_ul._Rakowieckiej_w_Warszawie

Więzienie w latach 1945 – 1956

W styczniu 1945 r. prawie niuszkodzone więzienie przejęła Armia Czerwona i do marca 1945 r. wykorzystywalia je Sowieci. Następnie więzienie znalazło się w gestii MBP. Formalnie podlegało Departamentowi Więzień i Obozów, faktycznie jednak większą częścią więzienia zarządzał, od 29 czerwca 1947 r. (tj. od momentu utworzenia), Dyrektor Departamentu Śledczego MBP Józef Różański. Sprawował nadzór nad pawilonami X, XI oraz tzw. pałacem cudów, wybudowanym jesienią 1949 r. jako pawilon przesłuchań (obecnie znajduje się w nim hydrofornia). Placówka była klasycznym przykładem więzienia śledczego, w którym poza przetrzymywaniem osób podejrzanych odbywało się śledztwo. Prowadzono przesłuchania, przygotowywano akty oskarżenia, odbywały się rozprawy sądowe.
Pierwsi więźniowie z antykomunistycznego podziemia zaczęli się pojawiać w kwietniu i maju 1945r.
Pawilon ogólny
Więźniowie skazani na karę śmierci przetrzymywani byli na ogół w kilkudziesięcioosobowych celach pawilonu ogólnego. Wyroki śmierci wykonywano w więzieniu przy ul. Rakowieckiej 37 w co najmniej czterech miejscach.
Więźniów politycznych mordowano strzałem w tył głowy w nieistniejącym dziś bunkrze za budynkiem magazynu odzieżowego (obecnie stoi w tym miejscu budynek hotelowy Służby Więziennej). Drugim miejscem była niewielka cela w przejściu podziemnym łączącym pawilon X z tzw. pałacem cudów. Trzecim zaś piwnica małego pawilonu (obecnie znajdują się w nim więzienne oddziały szpitalne) stojącego obok pawilonu XII. Wyroki śmierci na więźniach kryminalnych oraz zbrodniarzach hitlerowskich wykonywano przez powieszenie. Szubienica stała na parterze pawilonu ogólnego. Obecnie znajdują się tam szatnie pracowników więzienia.
Poza celami skazanych na karę śmierci w pawilonie ogólnym mieściły się także cele przeznaczone dla więźniów po wyrokach, którzy szykowani byli do przewiezienia do więzień karnych. W celach panowały niezwykle trudne warunki. Przed wojną przeznaczone dla 30-40 osób, po wojnie mieściły 100-180 więźniów. Było tak ciasno, że osadzeni w nocy przekręcał się na drugi bok na komendę.
Pawilon X
Najbardziej ponurą sławę miał pawilon X. Podlegał on Departamentowi Śledczemu MBP. Znajdujące się w nim cele (26-27 na każdym piętrze) miały wymiary ok. 2 na 3,5 m. W okresie międzywojennym przeznaczone były dla jednej osoby. W okresie stalinowskim siedziało w nich 6-8 osób. W każdej celi, w rogu przy drzwiach, stał niczym nie osłonięty sedes z bieżącą wodą. Małe, chronione grubymi kratami okna znajdowały się pod sufitem, od zewnętrznej strony osłonięte grubą blachą, zwaną blindą. Łóżek w celach nie było, więźniowie spali na siennikach rozkładanych na betonowej podłodze. Osadzonych w pawilonie X nie wyprowadzano na spacery, nie prowadzano do łaźni, pierwszą kąpiel mogli odbyć dopiero po przeniesieniu do pawilonu ogólnego.
Do jesieni 1949 r. przesłuchane odbywały się na ostatnim piętrze pawilonu X, następnie w specjalnie do tego celu wybudowanym pawilonie połączonym z pawilonem X specjalnym podziemnym przejściem, przez więźniów nazwanym pałacem cudów. Znajdujące się w nim pokoje przesłuchań miały specjalną izolację akustyczną i wygłuszone drzwi, aby nie słychać krzyków torturowanych.
Na początku 1950 r. do pawilonu X dobudowano pawilon XI. Podobnie jak pawilony X, XI i pałac cudów, formalnie podlegał on Departamentowi Więziennictwa i Obozów MBP, faktycznie jednak zarządzało nim Biuro Specjalne MBP, a od 31 listopada 1951 Departament X MBP. Warunki panujące w pawilonie XI były o wiele lepsze niż w pozostałych pawilonach. W większych celach przetrzymywano mniejszą liczbę więźniów. Miejscem wzbudzającym największą grozę był karcer pawilonu XII.
Rakowiecka szybko stała się katownią UB. Przywożono tu aresztowanych, od których bezpieka miała nadzieję wydobyć obciążające zeznania. Metody śledcze opisali ci, którym udało się ujść z życiem. Wśród nich Stanisław Krupa, żołnierz Batalionu „Zośka", we wspomnieniach „X Pawilon". Pracowali tu na złą sławę Adam Humer, Józef Różański i wielu ich kolegów. Doskonalili zestaw tortur – od karceru, przez wyrywanie paznokci po przytrzaskiwanie szufladą jąder czy bicie nahajką zakończoną stalową kulką oraz drutem kolczastym w piersi i krocze.
Na Rakowieckiej oficjalnie w latach 1945-56 wykonano 380 wyroków śmierci. Według IPN mogło być ich nawet 500. Skazani ginęli w celi śmierci – wyciszonym pomieszczeniu w podziemiach – od  strzału w tył głowy. Wyjątek zrobiono dla generała Emila Fieldorfa „Nila", którego powieszono, by go bardziej upokorzyć.
Wielu więźniów umierało wskutek zakatowania.
Ryszard Mońko, zastępca naczelnika więzienia na Mokotowie, widział rotmistrza Witolda Pileckiego prowadzonego na egzekucję. Strażnicy prowadzili go pod ręce. Rotmistrz chciał iść sam, więc poprosił, aby go puścili. Mały budynek, do którego zmierzali, stał za X Pawilonem. Weszli do środka, Mońko usłyszał jeden strzał. Potem zobaczył lekarza w wojskowym mundurze, który wszedł do budynku, aby stwierdzić zgon. Wyrok wykonał 25 maja 1948 r., „kat Mokotowa" Piotr Śmietański, który do 1950 r. pracował jako oficer do zleceń specjalnych w wydziale ogólnym Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.
Wieczorem 7 marca 1949 r. został rozstrzelany mjr Hieronim Dekutowski ps. „Zapora” , cichociemny, dowódcą oddziałów Armii Krajowej i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” na Lubelszczyźnie. Później, w odstępach 5-minutowych ginęli jego towarzysze broni: kpt. Stanisław Łukasik „Ryś”, ppor. Roman Groński „Żbik”, por. Jerzy Miatkowski „Zawada”, por. Tadeusz Pelak „Junak”, por. Edmund Tudruj „Mundek” oraz por. Arkadiusz Wasilewski „Biały”. Przed rozstrzelaniem wszyscy musieli się przebrać w mundury Wehrmachtu. W egzekucji uczestniczyli: wiceprokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej mjr Stanisław Cypryszewski, naczelnik więzienia kpt. Alojzy Grabicki, lekarz ppłk Marek Charbicz, ks. Michał Zawadzki, a dowódcą plutonu egzekucyjnego był kat Mokotowa Piotr Śmietański (strzelał w tył głowy tylko on sam).
Wśród zamordowanych był Karol Rakoczy z NSZ, ps. Bystry. Miał 18 lat, kiedy go ujęli. Dostał postrzał w walce. Gdy go aresztowano, był sparaliżowany, nie chodził. Przewieźli go tu i tutaj go torturowali. W końcu, gdy wydali wyrok, nie zadali sobie nawet trudu, by zanieść go do celi śmierci. Zabili go strzałem w głowę na korytarzu.
Trudno policzyć tych, którzy stracili tu życie bez wyroku, w trakcie okrutnego śledztwa lub w więziennym szpitalu. Ich ciała czasem zwracano rodzinie. Straconych na mocy wyroku chowano potajemnie m.in. na Służewie i przy murze Cmentarza Komunalnego na Powązkach w tzw. kwaterze „na Łączce”. Historycy nie wiedzą, kto mógł być pochowany na terenie więzienia. – w planach jest jego zbadanie terenu - zachowały się relacje byłych strażników, z których wynika, że w latach 70. w czasie prac budowlanych znaleziono jakieś szczątki.
Plutonem egzekucyjnym dowodził ledwo piśmienny st. sierż. Piotr Śmietański, który za mord jednego więźnia otrzymywał 1000 zł, gdy w tym czasie miesięczna pensja nauczycielska wynosiła 600 zł.
W więzieniu na Mokotowie zmarł gen. Aleksander Krzyżanowski „Wilk”. W 1949 r. na Rakowiecką – do wspólnej celi ze zbrodniarzem wojennym Jurgenem Stroopem, likwidatorem warszawskiego getta – trafił Kazimierz Moczarski. „Rozmowy z katem" to zapis ich rozmów w celi.
Oprócz wymienionych powyżej w więzieniu latach 1945–1956 przebywali m.in.:
  1. Stanisław Abramowski
  2. Władysław Bartoszewski
  3. Józef Boguszewski
  4. Karol Chmiel
  5. Łukasz Ciepliński
  6. Adam Doboszyński
  7. Wacław Kostek-Biernacki
  8. Adam Lazarowicz
  9. Kazimierz Moczarski
  10. Józef Padewski
  11. Władysław Siła-Nowicki
  12. Zygmunt Szendzielarz
  13. Irena Tomalak
Opublikowana lista więźniów
Więzieni księża
W wiezieniu osadzonych było szereg księży, w tym:
  1. biskup Antoni Baraniak - e nocy z 25 na 26 września 1953 został aresztowany równolegle z prymasem Wyszyńskim[1]. Osadzono go w Areszcie Śledczym na Mokotowie. Tam przez 3 lata poddawany był brutalnemu śledztwu przez oprawców z Urzędu Bezpieczeństwa. Był m.in. 145 razy przesłuchiwany, niekiedy po kilkanaście godzin, zrywano mu paznokcie, przetrzymywano przez wiele dni bez ubrania w lodowatej, pełnej fekaliów celi[2]. Mimo okrutnych tortur nie dał się złamać i nie obciążył prymasa, na czym zależało komunistycznym służbom.
  2. biskup Czesław Kaczmarek - 20 stycznia 1951 został aresztowany pod zarzutami szpiegostwa na rzecz Stanów Zjednoczonych oraz Stolicy Apostolskiej, faszyzacji życia społecznego, nielegalnego handlu walutami oraz kolaboracji. Był torturowany w areszcie śledczym MBP.
  3. ks. Zygmunt Kaczyński - 31 sierpnia 1948 aresztowany przez UB, ale już po tygodniu zwolniony, kiedy podpisał zobowiązanie do zachowania tajemnicy i regularnego meldowania się w UB. Powtórnie aresztowany 26 kwietnia 1951. 29 sierpnia 1951 r. skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie na 10 lat więzienia. Według oficjalnej wersji odszedł w wyniku ataku serca, a w rzeczywistości zmarł w skutek tortur 13 maja 1953.
  4. ks. Kazimierz Łuszczyński, ps. "Mateusz" - karmelita z Krakowa, żołnierz NZW i NSZ. Stracony wraz ze współskazanymi 24 maja 1946.
  5. ks. Rudolf Marszałek ps. "Opoka" - kapelan oraz żołnierz podziemia niepodległościowego w czasie II wojny światowej, oficer Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Aresztowany w grudniu 1946 roku przez funkcjonariuszy UB, a następnie po rocznym śledztwie i osadzeniu w Areszcie Śledczym Warszawa-Mokotów – skazany na śmierć i stracony 10 marca 1948 roku. Ciało ks. Rudolfa Marszałka prawdopodobnie pochowano na terenie warszawskiej Dolinki Służewieckiej.
  6. ks. Mieczysław Połoska - aresztowany 5 sierpnia 1947 r. przez funkcjonariuszy UB. W więzieniu mokotowskim przetrzymywany przez pół roku. Ponownie aresztowany 23 stycznia 1951 r. Osadzony w więzieniu warszawskim na Mokotowie. 28 stycznia 1952 r. skazany na cztery lata więzienia.
  7. o. Tomasz Rostworowski - podczas Powstania oficjalnym kapelanem KG AK, batalionów „Wigry” i „Gustaw”. Aresztowany przez UB 21 stycznia 1950 r., a następnie skazany na 12 lat więzienia za rzekomą działalność antypaństwową. Z więzienia został zwolniony w 1956 r.
  8. ks. Józef Rybczyk - zaprzysiężony w 1941r. jako kapelan w stopniu kapitana w Inspektoracie AK "Maria", później w 106. Dywizji Piechoty Armii Krajowej. 25 lutego 1952 r. aresztowany w Lublinie i osadzony w więzieniu mokotowskim. Wyszedł na wolność w lutym 1955 roku.
  9. ks. Jan Piotr Stępień - w czasie powstania warszawskiego stał na czele Biura Informacji i Propagandy AK na Mokotowie, w stopniu podpułkownika. Aresztowany w dniu 5 lipca 1947, a w dniu 29 listopada 1947 skazany na karę śmierci za udział w organizacji mającej na celu obalenie przemocą ustroju RP oraz działalność wywiadowczą na rzecz obcego mocarstwa. Ułaskawiony przez Bolesława Bieruta, który 19 stycznia 1948 zamienił mu karę śmierci na kare 15 lat pozbawienia wolności.
Dodatkowe informacje o więzionych księżach: https://ekai.pl/wydarzenia/x106774/niezlomni-ksieza-z-wiezienia-na-rakowieckiej/
W 2016 Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło, że areszt zostanie zamknięty, a w kompleksie budynków powstanie Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Muzeum ma zostać otwarte 1 marca 2019.

Osoby zamordowane w więzieniu mokotowskim, których szczątki zostały odnalezione przez IPN w Kwaterze na Łączce

Osoby zamordowane w więzieniu mokotowskim, których szczątki zostały odnalezione przez IPN w Kwaterze na Łączce
i następnie zidentyfikowane przez Polską Bazą Genetyczną Ofiar Totalitaryzmów - żródło
Lp
Stopień
Nazwisko, Imię pseudonim
Data i miejsce urodzenia
Data śmierci
Opis
1. Stanisław Abramowski ps. „Bury” 1922.02.25, Kałuszyn1948.07.30 żołnierz AK, Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, NSZ
2. Władysław Borowiec ps. „Żbik” 1916.03.29, Chicago1948.09.25 żołnierz Armii Krajowej, po wojnie księgowy w Delegaturze Biura Rewindykacji i Odszkodowań Wojennych
3. por.Henryk Borowski ps. „Trzmiel” 1913.09.13, Wilno1951.02.08 oficer Komendy Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej
4. Bolesław Budelewski ps. „Pług” 1910.11.07, Gibałka1948.07.15 żołnierz Armii Krajowej, po wojnie, od 1946 r., walczył w oddz. Narodowego Zjednoczenia Wojskowego
5. por.Edmund Bukowski ps. „Edmund” 1918, majątek Pustoszka w powiecie Nowa Wilejka1950.04.13 oficer Armii Krajowej
6. płkBronisław Chajęcki ps. „Boryna”, „Maciej Boryna”, 1902.12.15, Warszawa1948.12.28 kapitan Wojska Polskiego, pułkownik Armii Krajowej, komendant Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa na obszar Warszawy
7. mjrJan Czeredys 1912.10.15, Turów1948.12.28 major Wojska Polskiego
8. ppor.Julian Czerwiakowski ps. „Jerzy Tarnowski” 1911.02.12, Żuromin1953.01.05 oficer Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ), szef komórki obserwacyjno-wywiadowczej I Okręgu Warszawa NSZ pod pseudonimem „J-13”
9. Bolesław Częścik ps. „Orlik” 1924.06.01, Wola-Józefowo1951.07.10 żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych, Narodowego Zjednoczenia Wojskowego
10. mjrHieronim Dekutowski ps. „Zapora” 1918.09.24, Dzików1949.03.07cichociemny, oficer Armii Krajowej, Delegatury Sił Zbrojnych i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”
11. podof.Adam Gajdek ps. „Agata”, „Antek”, „Olek” 1915, Turów1949.01.14podoficer Wojska Polskiego, żołnierz Związku Walki Zbrojnej, Armii Krajowej i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”
12. por.Stefan Głowacki ps. „Smuga” 1903.03.31, Lublin1949.06.13oficer Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej
13. por.Roman Groński ps. „Żbik” 1926.02.28, Kraśnik1949.03.07porucznik Wojska Polskiego, żołnierz Armii Krajowej, członek Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”
14. por.Zygmunt Jezierski ps. „Jastrząb”, „Orzeł” 1925.07.27, Mrozy1949.08.27dowódca oddziału NSZ działającego w ramach samodzielnego Rejonu NSZ-Mrozy
15. Marian Kaczmarek ps. „Paweł” 1904.10.07, Koronowo1953.04.07maszynista kolejowy, kurier emigracyjnego ośrodka wywiadowczego w Barkhausen
16. ppor.Jan Kaim ps. „Filip”, „Wiktor” 1912.09.19, Starosiedlice1948.07.18organizator siatki kontaktowej konspiracyjnego Stronnictwa Narodowego
17. ppor.Czesław Kania ps. „Nałęcz”, „Witold”, „Wyrwa”, „Waldemar” 1909.03.19, Lipniki1949.08.12członek Komendy XVI Warszawskiego Okręgu NZW
18. ppłk.Stanisław Kasznica ps. „Maszkowski” 1908.07.25, Lwów1948.05.12ostatni Komendant Główny Narodowych Sił Zbrojnych
19. płkAleksander Kita 1912.12.12, Annopol1952.12.03 pułkownik Wojska Polskiego
20. mjr.Bolesław Kontrym ps. „Żmudzin”, „Biały”, „Bielski”, „Cichocki”" 1898.08.27, Zaturce1953.01.02 oficer Policji Państwowej w II Rzeczypospolitej, major Wojska Polskiego, cichociemny, oficer Armii Krajowej
21. Stanisław Konczyński ps. „Kunda”, „Stary”, 1914.01.06, Księte1950.03.29 żołnierz Narodowego Zjednoczenia Wojskowego
22. por.Józef Kozłowski ps. „Las”, „Vis”, „J. Kawecki” 1910.03.19, Demen lub Samen (obecnie Łotwa)1949.08.12komendant Okręgu XVI NZW
23. Zygfryd Kuliński ps. „Albin” 1924.01.03, Gralewo1950.03.29żołnierz Ruchu Oporu Armii Krajowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego
24. Stanisław Kutryb ps. „Ryś”, „Rekin” 1925.05.07, Oborczyska1949.05.19żołnierz Narodowego Zjednoczenia Wojskowego
25. kpt.Stanisław Łukasik ps. „Ryś” 1918, Lublin1949.03.07oficer Armii Krajowej, Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość"
26. Józef Łukaszewicz ps. „Walek”, „Kruk” 1929.03.19, Klukowo1949.01.28żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych
27. por.Jerzy Miatkowski ps. „Zawada” 1923.06.08, Jabłonna1949.03.07porucznik Wojska Polskiego, żołnierz Armii Krajowej, uczestnik Powstania Warszawskiego, członek Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" w okresie powojennym, adiutant Hieronima Dekutowskiego "Zapory"
28. kmdrStanisław Mieszkowski 1903.06.17, Piotrków Trybunalski1952.12.16komandor Marynarki Wojennej i dowódca Floty
29. ppłkAntoni Olechnowicz ps. „Meteor”, „Kurkowski”, „Pohorecki”, „Lawicz”, „Krzysztof”, „Roman Wrzeski”, „Kurcewicz”" 1905.06.13, Marguciszki, powiat święciański1951.02.08podpułkownik dyplomowany piechoty Wojska Polskiego
30. płkMarian Orlik 1916.05.09, Szamotuły1953.02.03pułkownik Wojska Polskiego
31. Henryk Pawłowski ps. „Henryk Orłowski”, „Długi” 1925, Bydgoszcz1949.02.03żołnierz Armii Krajowej, kurier Rządu RP na Uchodźstwie
32. por.Tadeusz Pelak ps. „Junak” 1922.10.01, Wilkołaz1949.03.07 oficer Armii Krajowej, Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”
33. kmdr por.Zbigniew Przybyszewski 1907.09.22, Giżewo1952.12.16komandor porucznik Marynarki Wojennej
34. pporEdward Pytko 1929.09.14, Wiewiórka1952.08.29pilot instruktor w Oficerskiej Szkole Lotniczej nr 5 w Radomiu
35. Karol Rakoczy ps. „Bystry” 1928.06.05, Raczyny1950.03.29żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych
36. Stefan Skrzyszowski ps. „Bolek” 1911.12.27, Złoczów1953.05.15członek Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość
37. Eugeniusz Smoliński ps. „Kazimierz Staniszewski” 1905, Warszawa1949.04.09żołnierz Armii Krajowej
38. kpr. pchor.Dionizy Sosnowski ps. „Józef” 1929, Goniądz1953.05.15absolwent kursu radiotelegrafistów Delegatury Zagranicznej Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”
39. kmdr.Jerzy Staniewicz 1903.08.06, Kuźnieck1952.12.12
40. mjrZygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszka” 1910.03.12, Stryj1951.02.08oficer WP, dowódca: V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, oddziałów partyzanckich eksterytorialnego Okręgu Wileńskiego AK, Ośrodka Mobilizacyjnego Okręgu Wileńskiego AK
41. por.Zygmunt Szymanowski ps. „Jezierza”, „Lis”, „Bez”, „Cis”, „61” 1910.08.15, Motule1950.05.31oficer Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej
42. mjrLudwik Jan Świder ps. „Johann Puk” 18931952.12.19oficer zawodowy Wojska Polskiego
43. por.Aleksander Tomaszewski ps. „Al”, „Bończa” 1904.12.12, Wilno1949.06.13oficer Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej
44. por.Edmund Tudruj ps. „Mundek” 1923.10.22, Stasin1949.03.07porucznik Wojska Polskiego, żołnierz Armii Krajowej, członek Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”
45. por.Wacław Walicki ps. „111”, „Druh Michał”, „Pan Michał”, „Tesarro” 1903.10.11, Mińsk Mazowiecki1949.01.28oficer Komendy Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej
46. por.Arkadiusz Wasilewski ps. „Biały” 1925.01.04, Sterdyń1949.03.07porucznik Wojska Polskiego, żołnierz Związku Walki Zbrojnej-Armii Krajowej, członek Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”
47. por.Ryszard Widelski ps. „Irydion”, „Wiara”, „Wiesia”, „Władysław”, „Żbik”" 1913.08.19, Warszawa1949.01.28oficer Armii Krajowej i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”

Wspomnienia więźniów z lat 1946 - 1956

Danuta Socha-Jakubczyk
Rakowiecka

7 lutego 1948 r. wraz z panem Zbigniewem Bernatowiczem zostałam aresztowana przez UB na stacji kolejowej w Zakopanem. Przewieziono nas do Krakowa, a potem do Warszawy. Materiały otrzymane z Londynu od kuriera Rządu Polskiego na Uchodźstwie pana Adama Boryczki częściowo zjadłam, resztę zniszczyłam w ubikacji w Zakopanem.
Na Koszykowej siedziałam sama w celi, potem przewieźli mnie na Rakowiecką. 17 lutego 1948 r. zostałam po raz pierwszy zbita w potworny, nieludzki sposób i od tego dnia bito mnie codziennie przez 3 miesiące. Moim oprawcą był Roman Łaszkiewicz vel Laszkiewicz), sadysta - śmiał się, zadając ból fizyczny czy moralny. Wysoki blondyn, lekko wyłupiaste jasne oczy, duże, wystające zęby. Mówił po połsku z akcentem rosyjskim. Zadawał pytania, na wiele z nich znałam odpowiedź, ale twierdziłam, że nic nie wiem na ten temat. Chciał mnie załamać karcerem. Byłam tam chyba 24 godz.: temperatura minus 24°C, lód, mocz i kał na cemencie, otwarte okno, nago, jedynie na czworakach można się było poruszać. To też nie odniosło skutku.
Nadal mnie bito, żądając nazwisk członków AK i WiN, adresów i faktów. [...] Gdy wracałam do celi, na mój widok, gdy rozebrałam się do mycia, łączniczka, Ukrainka z UPA, zemdlała. Wobec mnie stosowano też przysiady pod ścianą do upadłego. Rezultat: potworny ból mięśni, specjalnie ud, trwający długo. Raz Łaszkiewicz po przysiadach powiedział: „Wyglądasz jak Chrystus zdjęty z krzyża". W odpowiedzi chwyciłam kałamarz z atramentem, chcąc rzucić w niego, ze słowami: „Ze mnie może pan kpić, bo mnie na tym nie zależy, ale od Boga i Wiary wara!” Opanowałam się i usiadłam na krześle. Podszedł blisko i obydwoma buciorami skoczył na moje stopy. Palce u nóg były niemal zmiażdżone, sinoczarne, paznokcie poschodziły, przez długi czas nie odrastały. Często okręcał moje włosy na swój palec i szarpnięciem wyrywał małymi pasmami. [...] Przez cały miesiąc, codziennie, na dzień dobry słyszałam: „Kiedy zwariujesz albo powiesisz się?".
Mieczysław Chojnacki
Rakowiecka

Po dwóch dniach od rozprawy, to jest 22 grudnia 1950 r. rano, w konwoju poprowadzono mnie na dworzec PKP w Sierpcu. Podróż do Warszawy nie trwała dłużej niż 4 godz. W Warszawie przewieziono mnie do gmachu więzienia na Mokotowie. Z magazynu przez dziedziniec wróciliśmy do budynku, w którym rejestrowano mnie i zaprowadzono na pierwsze piętro. Wszędzie po drodze otwierano i zamykano kraty przede mną i za mną, aż wreszcie na piętrze weszliśmy do dosyć długiego korytarza. Po lewej jego stronie widniało pięć czy sześć metalowych drzwi, zatrzymano mnie przy drugich od wejścia. Wszedłem do środka i stanąłem oszołomiony ilością znajdujących się w tym pomieszczeniu ludzi, a było ich ponad osiemdziesięciu.
Cela ta, a raczej sala, miała wymiary 10 x 6 m i ok. 3 m wysokości, o dwóch dużych zakratowanych oknach wychodzących na dziedziniec więzienny. Z prawej strony od drzwi stały wzdłuż dłuższej ściany cztery stoły drewniane i przy każdym po dwie duże ławy. Po lewej stronie od wejścia widniała ułożona w rogu sterta sienników, przykryta kocami, w drugim kącie przy oknie ubikacja. Zamiast podłogi położono beton, po którym więźniowie chodzący w drewniakach wydawali charakterystyczny stukot.
Zaraz po wejściu otoczyło mnie kilku więźniów, wypytując, za co zostałem skazany i jaki otrzymałem wyrok. Gdy udzieliłem odpowiedzi, jeden z nich „pocieszył" mnie, abym się nie przejmował swoim wyrokiem, bo tu przebywają i tacy z przeszło dwudziestoma wyrokami śmierci. [...]
Spośród osiemdziesięciu kilku więźniów aż ok. czterdziestu otrzymało wyroki śmierci. Do grup trzymających się razem można było zaliczyć grupę oficerów Wileńskiego Okręgu AK i IV Komendę Zrzeszenia WiN. W tym czasie przebywali ze mną z grupy wileńskiej: komendant pierwszego zgrupowania AK na Wileńszczyźnie ppłk dypl. Antoni Olechnowicz „Pohorecki", dowódca V Brygady zwanej Brygadą Śmierci mjr Zygmunt Szendzielarz .Łupaszka", kpt. Henryk Borowski, ppor. Lucjan Minkiewicz .Wiktor", wszyscy wymienieni z wyrokami śmierci. [...]
Nadszedł dzień 8 lutego 1951 r., mogła minąć 16.00, gdy zgrzytnął zamek otwieranych drzwi - kraty. Oddziałowy odczytał z karteczki nazwisko, imię ppłk. Antoniego Olechnowicza „Pohoreckiego" i wezwał do wyjścia Pułkownik Olechnowicz chodzi właśnie z kimś w „kieracie”, przerwał spacer i spokojnie wyszedł. W celi powiało grozą śmierci, z niepokojem czekaliśmy na powrót współwięźnia, ale daremnie. Po kilku minutach znowu otworzono drzwi i padło nazwisko majora „Łupaszki". Właśnie na wezwanie wyszedł z kaplicy, gdzie się modlił. Wysoki i szczupły, podszedł spokojnie do drzwi, następnie zatrzymał się przez chwilę, odwracając bokiem do pozostających w celi, i pożegnał słowami: „z Bogiem, panowie”. Odpowiedział mu chór ,z Bogiem". Wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że wieczór dzisiejszy stanie się czasem rozprawy zbrodniarzy bolszewickich z oficerami polskimi Wileńskiego Okręgu Armii Krajowej. Nieraz przyszło nam w żołnierskim życiu otrzeć się o śmierć, tylko wówczas każdy miał broń i szansę zniszczenia wroga. Tu było inaczej, beznadziejnie jak w rzeźni. [..]
Na tragiczny pochód nie czekaliśmy już długo, wnet ruszył. Wydaje mi się, że poprowadzono ofiary na śmierć w kolejności takiej, w jakiej odchodziły z celi. A więc najpierw trzech strażników eskortowało ppłk. Antoniego Olechnowicza .Pohoreckiego", po kilkudziesięciu sekundach padł strzał i za chwilę widziano tę asystę śmierci wracającą po następnego. Tak w odstępach pięciominutowych pozbawiono życia majora Zygmunta Szendzielarza .Łupaszkę", kpt. Henryka Borowskiego i ppor. Lucjana Minkiewicza. Dano sygnał zakończenia apelu i w tym momencie, zanim zdążyliśmy się rozejść, wystąpił przed pięcioszereg Maciej Jeleń, zwracając się do nas. abyśmy chwilą ciszy uczcili śmierć kolegów - żołnierzy. Padła komenda „baczność", zamarliśmy w bezruchu i milczeniu. a po minucie „spocznij”, po czym Maciej powiedział jeszcze „dziękuję panom”.
Maria Hattowska ps. "Baba" - żołnierz ZWZ, AK, WiN
Rakowiecka
Aresztowano mnie w Białymstoku 29 czerwca 1946 r. Po kilku dniach zostałam przewieziona do Warszawy, do MBP przy ul. Koszykowej. Początkowo śledztwo prowadzili bez bicia, zawsze w nocy, tylko straszyli biciem. Co dzień przebywałam w mokrej, ciemnej piwnicy ze szczurami, gdzie nie dawali mi spać, stukając kluczami w żelazne drzwi. Bić zaczęli 19 lipca.
Po więziennej kolacji, gdzieś może koło 19.00 zabrali mnie na śledztwo [prowadzone w więzieniu przy ul. Rakowieckiej]. Zostałam wprowadzona do gabinetu płk. Józefa Różańskiego, dyrektora Departamentu Śledczego w MBP. Zobaczyłam tam ośmiu mężczyzn w mundurach oficerskich i dwóch, których nie znałam, siedzących z boku w cywilnych ubraniach. W mundurach byli: Józef Różański, kpt. Adam Humer, por. Edward Zając, por. Artur Zieliński (nie bił) i jeszcze dwóch, których nazwisk nie pamiętam. Różański zaczął rozmowę bardzo grzecznie, „na pani" i zaproponował, abym ujawniła. Ja odpowiedziałam, że zdradzać nikogo nie będę, a mówić mogę wyłącznie o sobie. Wówczas Różański zapytał się, kto to jest „Bron" (mój komendant), więc ja znów odpowiedziałam, że już powiedziałam, że nikogo zdradzać nie będę.
Wtedy Różański zerwał się i kopnął mnie tak silnie, że się przewróciłam razem z krzesłem. Gdy się podniosłam, Różański kopał mnie w brzuch. Przy drugim kopnięciu zemdlałam i osłabłam, więc dwóch trzymało mnie pod ręce, a Różański kopał w brzuch i bił w głowę. Wtedy już po każdym kopnięciu mdlałam, ale prędko cucili, lejąc wodę na twarz. Kiedy Różański zmęczył się, a ja już leżałam na podłodze, wtedy Humer i inni zaczęli mnie bić nahajkami po całym ciele. Trwało to bardzo długo, ale ja przed aresztowaniem byłam bardzo zdrowa i silna, więc dużo mogłam wytrzymać. Co jakiś czas podnosili mnie z podłogi, bo o własnych siłach już nie mogłam i sadzali na fotelu. Humer podnosił mi głowę za włosy, a Różański pytał się: „Będziesz mówić, ty stara k...o, czy nie?". Odpowiedziałam, że nie, wówczas wyrzucili mnie z fotela na podłogę i dalej bili. Przy dalszych pytaniach, czy będę gadać, już nie mogłam mówić, więc tylko kręciłam głową, że nie. Gdzieś po godzinie bicia usłyszałam, jak Humer powiedział: „Teraz w nerki, więcej bić". Bił i liczył, a po 150 uderzeniach znowu powiedział: „Jeszcze 150, ale zmieńcie mnie, bo się zmęczyłem". Więc stał nade mną i liczył. Następnie dwóch z nich rozciągnęło mi nogi, a Humer bił nahajką między nogi.
Rano, kiedy słońce już było wysoko, ci dwaj w cywilnych ubraniach, którzy nic nie mówili i nie bili, wyszli z gabinetu i wywołali Różańskiego. Po chwili Różański wrócił i kazał przestać bić, z czego wniosek, że to na ich polecenie. Ja nie traciłam przytomności, więc wszystko dokładnie widziałam i słyszałam, chociaż leżałam już zupełnie bezwładna. Później okazało się, że ci dwaj to byli ruscy pułkownicy instruktorzy. Mieli dobre oko, więc widzieli, że ja już kończę życie. Kiedy przestali bić, wzięli mnie pod ręce, wyciągnęli do jakiegoś innego gabinetu, gdzie rzucili na kozetkę i wezwali lekarza. Wyglądałam potwornie. Ciało czarne, zakrwawione i tylko gdzieniegdzie jasne plamy. Miałam szalone bóle głowy, nerek i brzucha. Właściwie wszystko mnie bolało. Lekarz po zbadaniu powiedział, że nie ma dla mnie ratunku, bo to już agonia. Wówczas błagali go, aby robił wszystko, co można, bo ja muszę żyć, naturalnie nie po to, aby ratować człowieka, ale obawiali się, że moja śmierć bardzo utrudni im śledztwo. Po dwóch dniach bardzo intensywnego leczenia, w czym ja im resztką sił przeszkadzałam, bo bardzo chciałam umrzeć, lekarz powiedział, że będę żyć, więc przestali leczyć, a ja byłam bardzo ciężko chora.
Wacław Gluth-Nowowiejski
Rakowiecka

Podczas powstania warszawskiego dowodził drużyną zgrupowania „Żmija” na Żoliborzu. 14 września został ranny podczas walk na Marymoncie. Jako jeden z dwóch rannych ocalał z masakry urządzonej przez Niemców w powstańczym punkcie sanitarnym przy ulicy Rajszewskiej 12. Ukrył się wtedy w piwnicy jednego z okolicznych domów, gdzie pozostawał do połowy listopada 1944. Miał trzech starszych braci, wszyscy zginęli podczas okupacji hitlerowskiej lub w powstaniu. Aresztowany w przez UB w listopadzie 1948 r. W pokazowym procesie w 1949 r. został skazany na osiem lat, zwolniony po pięciu (bez dwóch miesięcy) podczas małej „odwilży” po śmierci Stalina.
(…) Po wyroku znalazłem się na „ogólniaku” na Mokotowie. Na dwóch kondygnacjach więzienia znajdowało się około 20 dużych pomieszczeń-cel. Trafiłem do największej celi nr 51. Stłoczono tu 120 osób. W większości byli to skazani na karę śmierci, dożywocie i 15 lat. Polityczni, a także groźni przestępcy pospolici. Bandyci, porywacze, oszuści. (…)
W kolejnej mojej celi – 34. – siedziało nas prawie 80. Ścisk więc panował niesamowity, zwłaszcza w nocy, kiedy „sienniki”, w których poniewierały się resztki słomianej sieczki, zajmowały całą podłogę. Warunki sanitarne były nad wyraz prymitywne. Żywienie składało się z czarnego chleba i jakiejś lury, nazywanej kawą zbożową, na śniadanie i kolację, oraz z wodnistej zupy, warzonej na kaszy z robakami, na obiad. Jeśli chciało się przeżyć, to trzeba było jeść, co dają. Sytuację ratowały paczki od rodzin. Kilogram cebuli, smalec, chleb, kilogram cukru. Raz na miesiąc. Tylko że nie wszyscy otrzymywali zgodę na taką pomoc i więcej głodnych było do obdzielenia. (…)
Więzienie dało mi wyjątkowego przyjaciela – Tadeusza Nowickiego. Poznałem go na procesie jako głównego oskarżonego we wspólnej sprawie. Żarliwy patriota. Wzór żołnierza. Obrońca Warszawy w 1939 r., oficer Armii Krajowej w latach okupacji, dowódca słynnego oddziału „Orlików” (nazwa od jego pseudonimu) w Puszczy Kampinoskiej. Aresztowany w listopadzie 1948 r. z całą grupą swoich żołnierzy, skazany na 15 lat więzienia.
Podobnych księży było więcej. Wiesław Chrzanowski opisał ks. Zygmunta Trószyńskiego, skazanego na osiem lat za... budowę domu dla sierot po poległych powstańcach. Kapelan zgrupowania „Żywiciel” w czasie powstania zasłynął z heroicznej postawy w skrajnie niebezpiecznych warunkach. W więzieniu nie odstępował więźniów skazanych na śmierć. Uważano go wręcz za świętego.
Zaopiekował się mną jak podkomendnym, pomagając mi wielokrotnie w trudnych sytuacjach. Po wyjściu na wolność (po sześciu latach) stał się najbliższym przyjacielem moim i mojej rodziny. Aż do śmierci równo rok temu, 1 grudnia 2012 r.
Kiedyś tam, w połowie 1949 r., pomyślałem, że warto do naszej trzydziestki czwórki wprowadzić trochę muzy. Nauka nauką, ale przydałoby się trochę innych wrażeń. Trochę uśmiechu. Pogadałem z tym i z owym, idea nabrała rozpędu. Andrzej Wolski z „Zośki”, Antek Olszewski z „Miotły” i ja z „Żywiciela” przystąpiliśmy do zorganizowania... kabaretu. Nazwa? Radio Kibelek. (...)
Opowiadał mi Władysław Minkiewicz, że u nich w celi starali się godnie uczcić święta Bożego Narodzenia 1949 r. Wcześniej trwały przygotowania. Pilnie ćwiczył chór pod kierunkiem Tadeusza Macińskiego. W Wigilię było dzielenie się opłatkiem i powszechne życzenie – PRZETRWAJMY! Ze wzruszającym, patriotycznym przemówieniem wystąpił Kazimierz Pużak, przewodniczący podziemnego parlamentu (Rady Jedności Narodowej). Ksiądz Edward Grzechnik odprawił mszę świętą. To niezwykła postać mokotowskiego więzienia. W każdą niedzielę odprawiał mszę. I w każdy poniedziałek pakowano go za to do karca.
Podobnych księży było więcej. Wiesław Chrzanowski opisał ks. Zygmunta Trószyńskiego, skazanego na osiem lat za... budowę domu dla sierot po poległych powstańcach. Kapelan zgrupowania „Żywiciel” w czasie powstania zasłynął z heroicznej postawy w skrajnie niebezpiecznych warunkach. W więzieniu nie odstępował więźniów skazanych na śmierć. Uważano go wręcz za świętego.
W mojej celi nr 34 nie było księży. Mimo to przed świętami Bożego Narodzenia więźniowie będący bliżej Pana Boga czynili przygotowania do uroczystej wieczerzy. I tego dnia na widok pierwszej gwiazdki dali sygnał. „Hej, kolęda, kolęda, Mokotów kolęda...”. Stanęli ci w „kieracie” i podnieśli się polegujący. Umilkł gwar. Ktoś bardzo bliski Pana Boga powiedział kilka wzruszających słów. Tłum ruszył do „stołu” wzniesionego z sienników, nakrytego cudem zdobytym prześcieradłem. Leżało na nim kilkadziesiąt okruchów chleba – nasze opłatki. Niejedna popłynęła łza. Czy muszę mówić więcej?

Filmy i zdjęcia


Więzienie Rakowiecka Mokotów Warszawa


Rakowiecka

Publikowane zdjęcia pochodzą ze strony
: http://niezalezna.pl/76974-nieznane-zdjecia-z-wiezienia-na-rakowieckiej-takze-z-czasow-gdy-mordowano-bohaterow

Rakowiecka
Dawny gmach mokotowskiego więzienia

Rakowiecka
Brama wjazdowa. Zdjęcie z lat 30

Rakowiecka
Pojedyncza cela z lat 30

Rakowiecka
Brama wjazdowa

Rakowiecka
Więzienne korytarze w latach stalinowskich

Rakowiecka
Obserwowanie więźniów przez judasz

Tablice pamiątkowe na murze więziennym - Areszt Śledczy w Warszawie-Mokotowie - ul. Rakowiecka 37

Kolejność zmieszczenia zdjęć: idąc od Al. Niepodległości w stronę ul. Puławskiej)
http://odkrywcawarszawy.blogspot.com/2016/01/tablice-pamiatkowe-na-murze-wieziennym.html

Rakowiecka
Tablica poświęcona - Kazimierzowi Pużakowi. Więzień Szlisselburga i Łubianki. Sądzony w moskiewskim Procesie Szesnastu i w procesie WRN. Więziony w więzieniu tu, na Mokotowie. Zmarł zamęczony w Rawiczu

Rakowiecka
Tablica dotycząca Generała Augusta Emila Fieldorfa, pseud. "NIL", zastępca komendanta głównego Armii Krajowej, zamordowany 24 lutego 1953 r.

Rakowiecka
13 Lista 283 więźniów politycznych zamordowanych w tym więzieniu w okresie PRL.

Rakowiecka
Zbliżenie na środek wyżej zamieszonej tablicy - fragment: "Braciom zbawionym przez śmierć i męczeństwo, pamięć; kochanie i błogosławieństwo.(...) Warszawa 1992."

Rakowiecka
Tablica poświęcona wydarzeniom z 2 sierpnia 1944 r. Zamordowano w tym dniu 600 więźniów, część więźniów stawiła czynny opór i dzięki pomocy ludności Mokotowa oswobodziła się i dołączyła do Powstania Warszawskiego.

Rakowiecka
Tablica upamiętniająca osobę - kpt. Kazimierza Moczarskiego (1907-1975). Więzień polityczny w latach 1945-1956. Autor "Rozmów z katem"

Piśmiennictwo

  1. Śladami zbrodni Przewodnik po miejscach represji komunistycznych lat 1944 – 1956 (Redakcja naukowa Tomasz Łabuszewski”, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2013
  2. https://pl.wikipedia.org/wiki/Areszt_%C5%9Aledczy_Warszawa-Mokot%C3%B3w
  3. http://www.rp.pl/artykul/856184-Historia-zza-krat.html#ap-8
  4. http://wiadomosci.dziennik.pl/historia/ciekawostki/zdjecia/482343,1,areszt-sledczy-i-wiezienie-rakowiecka-na-mokotowie-zdjecia-fotoreportaz-dziennik-pl.html
  5. http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/1297081,Wiezienie-przy-Rakowieckiej-stalinowskie-wrota-piekiel
  6. http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/51567,gineli-co-piec-minut.html
  7. http://www.rp.pl/Historia/160719285-Bezimienny-cmentarz-na-terenie-wiezienia-przy-ul-Rakowieckiej-w-Warszawie.html#ap-1
  8. http://komunizm.net.pl/wp-content/uploads/2014/Charczuk_5.pdf
  9. http://pamiec.pl/pa/tylko-u-nas/14617,SIEDMIU-Z-LACZKIquot-artykul-dr-Slawomira-Poleszaka.print
  10. https://ekai.pl/wydarzenia/x106774/niezlomni-ksieza-z-wiezienia-na-rakowieckiej/ - zezwolenie

Pytania testowe