Grób kpt. Zygmunta Dąbrowskiego ps. „Bohdan”

Mizera
Grób kpt. Zygmunta Dąbrowskiego ps. „Bohdan” i jego żony Haliny - cmentarz w Milanówku
Kw. XII, Rz.Al.B /p, Nr g. 1
zdjęcie Maria Smoleń

Kpt. Zygmunt Dąbrowski ps. "Bohdan” i ppor. Jerzy Kowalski ps. "Oskar" zginęli 29 lipca 1944 roku podczas próby odbicia mjr Alojzego Mizery ps. "Siwy", komendanta Obwodu Bażant -> Obelisk upamiętniający odbicie mjr. Mizery

Życiorys kpt. Zygmunta Dąbrowskiego ps. „Bohdan”

Okres przed wojną
Mizera
Kpt. Zygmunt Stanisław Dąbrowski ps. „Bohdan” (NOW-AK) - zastępca komendanta Obwodu AK „Bażant” (ur. 1.01.1904 w Warszawie, zm. 29.07.1944)

Uczęszczał do gimnazjum im. Rychłowskiego w Warszawie, przemianowanego później na gimnazjum im. Tadeusza Rejtana. Od 1917 roku harcerz w hufcu szkolnym, drużynie im. Romualda Traugutta, zwanej „Czarną Jedynką” (z powodu noszenia czarnych chust). Osiągnął stopień drużynowego.
W 1918 r. brał udział w rozbrajaniu Niemców na ulicach Warszawy. Od 1919 r. uczestnik Przysposobienia Wojskowego Młodzieży Szkolnej przy Szkole Podchorążych w Warszawie. W 1920 wstąpił do Wojska Polskiego jako ochotnik. Wcielony do 18 pap. jako kanonier brał udział - wraz ze swą baterią - w decydującej bitwie z bolszewikami o Warszawę. Walczył następnie o Ciechanów, Mławę, pod Włodzimierzem Wołyńskim i Dawidgródkiem. Za udział w wojnie otrzymał „Medal Pamiątkowy". Zwolniony z wojska w końcu 1920 r. jako uczeń, powrócił do domu i do szkoły i w 1922 r. zdał egzamin maturalny.
Przez następne lata studiował w Wyższej Szkole Handlowej w Warszawie. Od 1922 r. był członkiem Akademickiego Związku Sportowego. Osiągał krajowe i międzynarodowe sukcesy. W latach 1923-1924 wchodził w skład sztafety 4x100 m – zajął 1. miejsce na Mistrzostwach Lekkoatletycznych Polski, ustanowił rekord Polski w biegu na 400 m. Wyjeżdżał do Estonii i Łotwy na Międzynarodowe Mistrzostwa Lekkoatletyczne.
Po uzyskaniu dyplomu Wyższej Szkoły Handlowej (nr L. 245) w 1926 r. został wcielony do 66 pułku piechoty, przydzielony do Baonu Szkoleniowego Podchorążych Piechoty Rezerwy nr 7 w Śremie. Szkołę ukończył w 1927 r. z 3. lokatą w stopniu kaprala podchorążego. W 66 pp. Otrzymał stopień plutonowego podchorążego. Po ćwiczeniach wojskowych w 1930 r. został awansowany do stopnia podporucznika, a w 1932 r. otrzymał stopień porucznika rezerwy. Oceniony został w wojsku jako „oficer godny wyróżnienia tak pod względem walorów osobistych, jak i wojskowych".
W 1928 r. zawarł związek małżeński, miał 2 córki. Po odbyciu służby wojskowej pracował w Banku Gospodarstwa Krajowego, a potem w Związku Spółdzielni Rolniczych i Zarobkowo-Gospodarczych.
W sierpniu 1939 r. został powołany do wojska.
Okres wojny
Od początku okupacji niemieckiej por. Dąbrowski był jednym z najbardziej aktywnych organizatorów Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW) w Milanówku i w powiecie błońskim. W listopadzie 1942 r. został zastępcą komendanta obwodu Armii Krajowej. W 1943 r. awansowany na stopień kapitana. Był czynnym organizatorem wojska podziemnego w powiecie błońskim na wszystkich szczeblach dowodzenia. Śmierć kpt. Dąbrowskiego podczas próby odbicia zatrzymanego przez Niemców komendanta obwodu zaważyła w znacznym stopniu na sprawności struktur podziemnego wojska w powiecie.
Odznaczony „Medalem Pamiątkowym” za udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r., Krzyżem Armii Krajowej, Krzyżem Partyzanckim, Medalem Wojska (czterokrotnie) – pośmiertnie.

Życiorys żony kpt. Zygmunta Dąbrowskiego ps. „Bohdan”

Halina Dąbrowska ps. "Magdalenka" (ur. 1904 roku, zm. 18.01.2002 roku), z wykształcenia lekarz dentysta, podczas II Wojny Światowej była żołnierzem Narodowej Organizacji Wojskowej/Armii Krajowej w stopniu podporucznika i łączniczką "Bohdana" zastępcą komendantki Wojskowej Służby Kobiet do spraw sanitarnych. Jako instruktorka Służby Sanitarnej WSK była odpowiedzialna za organizację punktów sanitarnych i medycznych na terenie Ośrodka „Mielizna” Milanówek.
W lutym 1945 r. przesłuchiwana przez NKWD. Zeznała, że była w mężem w bardzo złych relacjach, że nigdy nie opowiadał jej o sobie i w związku z tym nie może nic nie powiedzieć o jego działalności.
10 października 1952 roku była przesłuchana przez Urząd Bezpieczeństwa. Zeznała, że jej mąż należał do AK i pełnił funkcję zastępcy dowódcy komendy Obwodu AK „Bażant” w pow. błońskim i zginął podczas akcji w 1944 roku.
Odznaczona: Krzyżem Armii Krajowej (10.08.1994), Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (13.12.1996), Odznaką za Udział w Akcji „Burza” (styczeń 1995), Odznaką Weterana Walk o Niepodległość.

Wspomnienie o moich rodzicach

Wanda Wiśniewska
Wspomnienie o moich rodzicach
(o Halinie Dąbrowskiej ps. "Magdalena" i Zygmuncie Dąbrowskim ps. "Bohdan")

Mama urodziła się w 1904 r. w Warszawie. W latach szkolnych działała w harcerstwie, w którym osiągnęła stopień drużynowej. Po zdaniu matury ukończyła Wydział Stomatologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Ojciec urodził się w 1904 r. w Warszawie. W 1917 r. wstąpił do harcerstwa, również doszedł do stopnia drużynowego. W 1918 r. brał udział w rozbrajaniu okupantów. W roku następnym wstąpił do Przysposobienia Wojskowego Młodzieży Szkolnej przy Szkole Podchorążych w Warszawie. W lipcu 1920 r. zgłosił się jako ochotnik do 18 p.a.p. i został wysłany na front. Zdemobilizowany jako uczeń w listopadzie, wrócił do nauki w gimnazjum im. Tadeusza Rejtana w Warszawie, gdzie otrzymał świadectwo dojrzałości. Studiował w Wyższej Szkole Handlowej w Warszawie. Dyplom otrzymał w 1926 r. W 1927 r. ukończył dziewięciomiesięczny kurs Podchorążych Piechoty w Śremie z lokatą 3/82. W latach 30. był kilkakrotnie powoływany na ćwiczenia wojskowe. W 1938 r. otrzymał stopień porucznika rezerwy.
Od roku 1922 był członkiem Akademickiego Związku Sportowego. Brał udział w Mistrzostwach Lekkoatletycznych Polski w biegach na 400 m., i w sztafecie 4x400 m, bijąc rekord Polski. W Mis- trzostwach Akademickich Świata rozgrywanych w Warszawie w 1924 r. zajął I miejsce w sztafecie 4x100 m. W latach 1924-1930 był pięciokrotnym rekordzistą Polski w biegach sztafetowych.
Rodzice, po ślubie w 1928 r., początkowo mieszkali w Warszawie. W roku 1931 z kilkumiesięcznym dzieckiem zamieszkali w Milanówku w willi „Orzeł" przy ulicy Leśnej. Po 2 latach przeprowadzili się do willi „Pilawin" przy ulicy Piasta, a w roku 1935 zamieszkali na ulicy Mickiewicza pod nr. 3. Wtedy urodziła się im druga córka. Tata pracował w Warszawie, mama otworzyła gabinet dentystyczny w Milanówku. Byli szczęśliwą rodziną.
W 1939 roku w końcu sierpnia tata został zmobilizowany i przydzielony do Intendentury mieszczącej się w Warszawie na Pradze. W pierwszych dniach września, uważając, że w dużym mieście będzie bezpieczniej, zawiózł całą rodzinę do dziadków do Warszawy. „Dzięki temu" przeżyłyśmy cały miesiąc strachu przed bombami, brak wody, żywności, itp. W Milanówku w tym czasie było o wiele spokojniej. Ojciec wyruszył na front. Po zakończeniu kampanii wrześniowej w cywilnym ubraniu udało mu się powrócić do Milanówka, gdzie w naszym mieszkaniu zostali zakwaterowani niemieccy żołnierze. Po ich odjeździe ojciec wybrał się po nas na rowerze do Warszawy. Po kilku dniach, uruchomioną ponownie kolejką EKD, wróciliśmy do domu. Mama otworzyła gabinet dentystyczny, a tata został ponownie zatrudniony w swoim przedwojennym zakładzie: „Związku Spółdzielni Rolniczych i Zarobkowo-Gospodarczych" w Warszawie. Po kilku miesiącach instytucja ta przestała istnieć i tata stracił pracę. W międzyczasie rozpoczął zakładanie podziemnej organizacji wojskowej. Rozpoczął działalność od NOW, po utworzeniu AK został mianowany zastępcą Komendanta Obwodu „Bażant". Organizował akcję „Burza" - podlegały mu wszystkie służby wojskowe - dywersja, łączność, grupy sanitarne itp.
Mama została zaprzysiężona i włączona do pracy w Ośrodku „Mielizna" Obwodu Bażant. Była wtajemniczona w sprawy ojca - została jego sekretarką. Poza tym była zastępcą Komendantki Wojskowej Służby Kobiet, p. Heleny Stępkowskiej ps. „Maria", do spraw medyczno-sanitarnych. Była odpowiedzialna za całość organizacyjną punktów sanitarnych na terenie „Mielizny". Prowadziła kursy szkoleniowe. Miała nadzór nad przygotowywaniem materiałów opatrunkowych, kompletów operacyjnych, środków dezynfekcyjnych i przygotowywaniem apteczek polowych. Pośredniczyła w kontaktach z innymi Ośrodkami, przyjmowała meldunki dla ojca i przekazywała jego polecenia. Pilnowała bezpieczeństwa w czasie odpraw wojskowych, które często odbywały się w naszym mieszkaniu. Ponieważ był w nim gabinet dentystyczny, jeden pokój przeznaczony był na poczekalnię. Tam ojciec przyjmował swoich „gości". Mama w razie potrzeby zakładała biały fartuch i sadzała gościa na fotelu dentystycznym.
Przez nasz dom przewijało się mnóstwo różnych ludzi. Zwykle zamykali się z ojcem w poczekalni, gdzie nie miałyśmy wstępu. Czasem ktoś nieznajomy jadł z nami obiad. Parę osób było mi dobrze znanych. Najczęstszym gościem, prawie codziennym, był Wacław Wieczorek, który przynosił ojcu meldunki. Pamiętam też nasze rodzinne powroty z Warszawy, przeważnie w święta, od dziadków. Wówczas koło peronu EKD czekał Wacek - wiadomo było wtedy, że można spokojnie wrócić do domu. Osobą bardzo z nami zaprzyjaźnioną była Stanisława Dziubecka ps. „Wanda", nasza ulubiona nauczycielka ze szkoły powszechnej. Nie wiedziałam wówczas, że była ona zastępcą komendantki WSK od spraw łączniczek. Bardzo często przychodziła do ojca z meldunkami i po rozkazy Stefa Filipiuk, późniejsza żona Wiesława Kuske. Stenię, jak ją nazywaliśmy, rodzice bardzo cenili, a ja ją lubiłam ze względu na niedużą różnicę wieku.
Życie codzienne w czasie okupacji toczyło się na pozór normalnie, ale towarzyszył nam częsty strach przed niespodziewanym nieszczęściem. Baliśmy się Niemców, którzy czuli się panami w okupowanym kraju. Baliśmy się łapanek, a przede wszystkim gestapo.
Z okna naszego domu widać było samochody niemieckie podjeżdżające pod Urząd Gminy. Wielkie ciężarówki oznaczały łapankę, zaś osobowe limuzyny - że to coś poważniejszego. Niemcy udawali się do urzędu, co mogło oznaczać, że szukają adresów. Urzędnicy pilnie śledzili, jakie litery w książkach ewidencyjnych były przedmiotem zainteresowania przybyszów i zawiadamiali kogo trzeba.
W nocy każdy usłyszany warkot motoru mógł oznaczać, że przyjechali po ojca. W dniach zagrożeń specjalnych, np. po czyimś aresztowaniu, tata nie sypiał w domu. W budynku Urzędu Gminnego naprzeciwko naszego domu, na najwyższym piętrze mieszkali pp. Kochańscy. W swoim mieszkaniu urządzili pokoik z zamaskowanym wejściem. Tam ojciec udawał się co wieczór na nocleg i wracał rano, ponieważ gestapo pojawiało się zwykle nocą.
Późną wiosną 1944 r. tata otrzymał wiadomość od informatorów z grodziskiego gestapo, że został zadenuncjowany i mogą go aresztować. Wtedy całą rodziną przenieśliśmy się na ul. Mickiewicza nr 13 do p. Stefanii Laskowskiej, która nie bała się przyjąć nas na pięterko w swoim domu. Mieszkaliśmy nadal przy tej samej ulicy o kilka domów dalej. Sąsiedzi - i nie tylko oni - wiedzieli doskonale gdzie przebywamy, ale taka była wówczas solidarność społeczeństwa, że nikt nas nie zdradził.
Po naszej wyprowadzce przez kilka nocy do mieszkania pod nr. 3 przyjeżdżali gestapowcy. Zabrali wiele cennych rzeczy, ale ojciec ocalał.
Mieszkaliśmy we czworo w jednym pokoiku, więc siłą rzeczy słuchaliśmy razem wiadomości z Londynu. Aparat radiowy był niewielki, w obudowie z dykty, wnętrze pochodziło ze zrzutów. Kiedy została nadana oczekiwana melodia, ojciec wychodził po odbiór zrzutu. Mama zostawała z nami. Całą noc czuwała. Pamiętam do dziś ten straszny niepokój i wielką ulgę, kiedy usłyszałyśmy nad ranem jego kroki.
W połowie lipca 1944 r. rodzice zawieźli mnie i siostrę do przyjaciół mieszkających w Wawrze koło Warszawy. Miałyśmy tam zostać dłużej. Jednak ze względu na wzmożony ruch wojsk niemieckich, jadących pociągami w kierunku wschodnim, rodzice przyjechali po nas w niedzielę 23 lipca. Wracaliśmy pociągiem z Wawra przez Warszawę. Podróż trwała kilka godzin, zamiast 45 min. Pociąg miał ciągłe, długie postoje, ponieważ przepuszczał transporty wojskowe.
W następnych dniach w Milanówku panowało podniecenie i oczekiwanie na jakieś zmiany.
W sobotę 29 lipca był piękny słoneczny dzień. Ojciec rano pożegnał się z nami i wyszedł jak zwykle z domu. Mama, usłyszawszy od powracających z sobotniego targu ludzi o łapance koło stacji PKP, poszła zobaczyć co się dzieje. Spotkała ojca, który wiedział już, że udający się na „odprawę" dowódca obwodu ps. „Siwy" został schwytany jako przypadkowy przechodzień. Wszyscy zatrzymani w łapance byli zgromadzeni na peronie i pilnowani przez żołnierzy Wehrmachtu. Można było do nich podchodzić. Ojciec polecił mamie dotrzeć do „Siwego" z informacją, że po przewiezieniu go do Grodziska Maz. zostanie za pieniądze uwolniony, co już przedtem nieraz się zdarzało. W rozmowie z mamą „Siwy" zaproponował, żeby go „odbić". Mama powtórzyła to ojcu, który jeszcze raz polecił jej uspokoić „Siwego". Jednak ten ostatecznie wydał rozkaz „odbicia". Idąc z tą wiadomością mama cały czas miała wątpliwości - czy powtórzyć ją ojcu. Ale rozkaz musiała przekazać. Wiele lat jeszcze tkwiło w niej nieuzasadnione poczucie winy za śmierć męża.
Ojciec zaczął organizować akcję „odbicia". Kilka osób pod dowództwem mojego ojca wyruszyło z bronią w kierunku dworca PKP. Na ulicy Krakowskiej natknęli się na niemieckich żandarmów. Zaczęła się wymiana strzałów. Na torach zatrzymał się pociąg wiozący żołnierzy niemieckich w kierunku Warszawy. Nasi żołnierze wycofywali się. Niemcy, widząc toczącą się walkę, zaczęli strzelać z pociągu. Mój ojciec został zabity w furtce posesji domu pod nr.13, gdzie mieszkał „Junosza", a „Oskar" (Jerzy Kowalski) - na terenie kortów tenisowych.
Mama była w pobliżu i chciała biec do ojca. Wtedy właścicielka narożnej kwiaciarni p. Leokadia Noińska krzyknęła na nią, żeby jak najprędzej poszła do dzieci. To ocaliło matkę od aresztowania, bo chwilę później nadjechali żandarmi niemieccy. Zabrali broń ojcu i „Oskarowi". Kiedy odjechali żandarmi można było podejść do zabitych. Ojcu zabrano zegarek, obrączkę i buty. Ktoś wyjął mu z kieszeni na piersiach przestrzelony rozkład jazdy kolejki EKD i pusty portfel. Te dwie pamiątki po nim pozostały. Majora „Siwego" nazajutrz uwolniono.
Ojciec został pochowany na terenie posesji przy ul. Krakowskiej 13, „Oskar" - na terenie kortów tenisowych.
Wkrótce po wejściu wojsk sowieckich 27 stycznia 1945 roku odbyła się ekshumacja i uroczysty pogrzeb na cmentarzu milanowskim. Ksiądz proboszcz Jerzy Modzelewski odprawił mszę św. i uczestniczył w pogrzebie. On był tym, który przewidział dalsze losy AK i namawiał do jak najszybszej ekshumacji, zanim nowe władze rozeznają się w sytuacji. Dzięki temu uczestnicy pogrzebu nie zostali wyłapani.
Od tego dnia cała troska o dom spadła na matkę. Do śmierci pozostała wierna mężowi. Potrafiła zapewnić nam szczęśliwe dzieciństwo, przygotowała do samodzielnego życia. żyła 98 lat, przeżyła męża o 58 lat. Do końca cieszyła się wnukami i prawnukami. Pochowana jest wraz z mężem na cmentarzu w Milanówku.
Tekst opublikowany został w książce „Milanówek – miejsce magiczne”, red. Andrzej Pettyn, Towarzystwo Miłośników Milanówka 2005

Zdjęcia

Poniższe zdjęcia pochodzą ze zbiorów rodzinnych Wandy Wiśniewskiej, córki kpt. Zygmunta Dąbrowskiego

Dąbrowski
Legitymacja Batalionu Młodzieży przy Szkole Podchorążych (1910)

Dąbrowski
Zygmunt Dąbrowski 1920r.

Dąbrowski
Lekkoatleci AZS, Zygmunt Dąbrowski pierwszy z prawej

Dąbrowski
Zaświadczenie o osiągnięciu III m-ca w zawodach o mistrzostwo Polski (1925)

Dąbrowski
Zaświadczenie o ukończeniu kursu Szkoły Podchorążych

Dąbrowski
Legitymacja AZS (1930 rok)

Dąbrowski
Wezwanie w sprawie otrzymania patentu oficerskiego (1938)

Dąbrowski
Halina i Zygmunt Dąbrowscy

Dąbrowski
Halina i Zygmunt Dąbrowscy z córkami Wandą i Małgorzatą

Dąbrowski
Tablica przy ul. Krakowskiej

Dąbrowski
Legitymacja - Medal Wojska


Piśmiennictwo

  1. Tadeusz Sowiński, Jedwabna konspiracja: ośrodek Milanówek „Mielizna" w strukturach Obwodu Błonie „Bażant" Armii Krajowej, Burchard Edition, Warszawa 1988
  2. Jan Gozdawa-Gołębiowski, Obszar Warszawski Armii Krajowej, Redakcja Wydawnictw Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 1992
  3. http://www.dws-xip.pl/PW/formacje/pw2022.html
  4. http://docplayer.pl/11946335-Www-milanowek-pl-issn-1508-6666.html
  5. http://www.stankiewicze.com/index.php?kat=34&sub=567
  6. https://www.obiektywna.pl/Milanowek/72-rocznica-tragicznej-smierci-oficerow-ak-w-milanowku
  7. http://www.polska1918-89.pl/pdf/donos-wywiadu-gwardii-ludowej-do-gestapo-na-rzekomych-komunistow-i-kry,3406.pdf
  8. Wydarzenia z 29 lipca 1944 r. oczami córki –Biuletyn Miasta Milanówka, sierpień 2011
  9. Wiśniewska Wanda, Wspomnienie o moich rodzicach, w: Milanówek – miejsce magiczne”, red. Andrzej Pettyn, Towarzystwo Miłośników Milanówka 2005
  10. Wiśniewska Wanda, „Kocioł” na Mickiewicza 3, w: Milanówek – miejsce magiczne”…, op.cit.
  11. Cmentarz w Milanówku. Przewodnik biograficzny, red. Elżbieta Kubek i in., APDOP Milanówek 2009