12 kwietnia 2012 roku zmarł we Wrocławiu Jerzy Woźniak.

Ur. 8 listopada 1923 w Krakowie, żołnierz i lekarz, więzień polityczny PRL, zastępca kierownika, a w latach 2001–2002 kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

W czasie II wojny światowej walczył w Armii Krajowej (jako żołnierz placówki ZWZ AK w Błażowej), był kolporterem prasy podziemnej. Uczestniki akcji "Burza" (w miejscowościach Hyżne i Błażowa). W czasie okupacji ukończył szkołę podchorążych i podoficerską (1943–1944).

Po wejściu oddziałów sowieckich na teren Podkarpacia ukrywał się, walczył w oddziale samoobrony Armii Krajowej, następnie w organizacji NIE i Delegaturze Sił Zbrojnych Rzeszów-Południe.

W 1945 znalazł się w Europie Zachodniej, gdzie walczył w 2. Korpusie Polskim we Włoszech, był także członkiem Delegatury Zagranicznej Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" pod kierownictwem płk. Józefa Maciołka (1946–1947) oraz emisariuszem delegatury WiN w Londynie na teren RP.

W latach 1945–1946 kształcił się w dziedzinie medycyny na Uniwersytecie w Innsbrucku, następnie w Edynburgu. W 1947 został przerzucony do kraju, a następnie aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, skazany na karę śmierci, którą zamieniono na dożywotnie więzienie. W 1956 wyszedł na wolność, podejmując przerwane studia medyczne. Pracował we Wrocławiu jako pulmonolog.

W 1989 był członkiem założycielem Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, twórcą jego struktur na terenie Wrocławia, następnie zaś wiceprzewodniczącym regionu dolnośląskiego AWS. Od 1997 do 2001 sprawował funkcję zastępcy kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych w rządzie Jerzego Buzka, zaś od października 2001 do lutego 2002 był jego kierownikiem.

Zasiadał w Radzie do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, wcześniej był jej przewodniczącym. Był członkiem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, a także Stowarzyszenia Społeczno-Kombatanckiego Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" we Wrocławiu. Przewodniczył Dolnośląskiemu Związkowi Żołnierzy Armii Krajowej.

Odznaczony Krzyżem Walecznych, Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami (na emigracji w 1948), Krzyżem Armii Krajowej, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (2003). Był honorowym prezesem Rady Naczelnej ŚZŻAK.

Jerzy Woźniak jest bohaterem filmu "Zołnierze Wyklęci. Jerzy Woźniak" zrealizowanego we współpracy z IPN przez WideoHistoria.pl - niezależną grupę filmową skupiającą ludzi wokół tematyki historii Polski.
Reportaż z pokazu filmu 1 marca 2012 r.
Część 1 - Przeklęty Czas
Część 2 - Palec Boży
Część 3 - Przywrócić Prawdę

Na posiedzeniach Prezydium Zarządu Głównego SZZAK w dniach 23 marca i 4 kwietnia 2012 roku dokonano wyboru 3 zastępców Prezesa, Sekretarza i Skarbnika. Wyboru dokonano w głosowaniu jawnym, jednogłośnie.

Zbiorcze zestawienie składu władz naczelnych ŚZŻAK

Prezes ZG - STANISŁAW OLEKSIAK

Wiceprezes - TADEUSZ FILIPKOWSKI

Wiceprezes - PIOTR KUREK*

Wiceprezes - JERZY ŻELAŚKIEWICZ

Sekretarz - ŁUCJAN SOKOŁOWSKI*

Skarbnik - EDWARD KWIATKOWSKI

Członkowie Prezydium:

- MAREK CIECIURA*

- WŁADYSŁAW DOBROWOLSKI

- LEON ETWERT

- RYSZARD FILIPOWICZ

- ANNA LEWAK*

- ZYGMUNT OWCZARSKI

- MIECZYSŁAW SZOSTEK*

Zastępcy członków Prezydium (w kolejności uzyskanych głosów): Józef Małek, Zenon Nowak, Hanna Stadnik, Zbigniew Pęczalski, Zygmunt Mogiła-Lisowski.

Prezesem Rady Naczelnej został Janusz Nowacki (zgodnie z postanowieniami nowo uchwalonego Statutu, RN zakończy swoją działalność w momencie rejestracji w KRS). Pozostałe władze Związku ukonstytuują się w początku kwietnia br. Uwaga: gwiazdką(*) oznaczono wybranych członków władz nieposiadających uprawnień kombatanckich.   

(tk/zn)

Każdego roku, w rocznicę bitwy odwiedza Lenino delegacja polskich kombatantów. W jej składzie znajdujemy przede wszystkim byłych zołnierzy I Dywizji Wojska Polskiego im Tadeusza Kościuszki, ich rodziny i bliskich oraz tych którym przyszło „wyzwalad” polskie ziemie od wschodu. Mówiąc inaczej głównie mieszkańców kresów RP, z nastaniem władzy radzieckiej wywiezionych do łagrów, tych którzy po prostu nie zdążyli do armii Andersa. W roku 1943 odnaleźli swoją szansę. Wprawdzie głównie pod komendą sowieckich oficerów, ale mogli założyd polski mundur i wyruszyć w stronę Ojczyzny. Po drodze było Lenino. Taką właśnie nazwę otrzymała w latach trzydziestych stara wieś Aleksandrowo. I o tę i sąsiadujące wsie toczyła się w dniach 12 i 13 października 1943 roku jedna z najtragiczniejszych polskich bitew.

Nie miała żadnego znaczenia strategicznego, ani nawet taktycznego. Nie zmieniała losów wojny jak ta pod Monte Cassino, nie przynosiła wyzwolenia spod okupacji jak ta w Bolonii. Polskim żołnierzom nie przyszli ze spodziewaną pomocą ich sowieccy sąsiedzi. Czołgi grzęzły w błocie, brakowało amunicji . Niedostatecznie wyszkolonych ludzi rozkaz Stalina rzucił do walki ze względów politycznych. Wódz chciał się przekonad, czy Polacy będą walczyć. Potrzebny był mu symbol wspólnych zmagań z „germańskiemi zachwatczcikami”. Nie liczyły się straty. I Lenino wbrew prawdzie stało się na dziesiątki lat symbolem nie dramatu - a zwycięstwa.

Każdego roku Polacy składają wieńce na polu bitwy. Zginęło ich tu ponad 500. Jest pomnik, mauzoleum – ale nie ma cmentarza. Jeden niewielki krzyż i tablica z nieporadną polszczyzną, że tu oto pochowano na nowo nieznanych polskich żołnierzy. Chociaż znamy ich nazwiska i czcimy jak bohaterów. W tegorocznej ponad 120 osobowej polskiej delegacji jest trzech uczestników tych zmagań. Przed rokiem było ich sześciu. Pokolenie odchodzi. Są przybyli z Polski harcerze, są szpalery młodzieży z pobliskich szkół, a wśród nich powiewająca narodowymi chorągiewkami mlodzież z mohylewskiej, polskiej szkoły nr 2. Katolicki ksiądz Sapieha z mohylewskiej parafii odprawia pod pomnikiem z sierpem i młotem mszę świetą w naszym języku. Są miejscowe władze i naprawdę liczne rzesze mieszkańców. Dla nich ten dzień jest naprawdę świętem pamięci i braterstwa. Wcześniej, jeszcze na dworcu wysiadających z pociągu Polaków wita orkiestra dęta . Gdy nadchodzi prawie zapomniana w kraju fraza: „Wczoraj łach, mundur dziś, ściśnij pas – pora iść” wielu z przybyłych ma łzy w oczach. Ceremonię powitania uświetniają dziewczęta w ludowych strojach, z tacami z chlebem i pięknym białoruskim pozdrowieniem. Ale później, aż do końca panuje już wyłącznie język rosyjski.

Uroczystość pod mauzoleum bitwy. Cztery flagi: Związku Sowieckiego z sierpem i młotem.. Polska, Rosyjska i Białoruska. Orkiestra gra cztery hymny. Zarówno ten historyczny –ZSSR jak i współczesny rosyjski brzmią tak samo. Salwa honorowa. Przemówienia. Jest jeszcze koncert w miejscowym domu kultury. Przede wszystkim wspomnieniowy. Młodzi ludzie w mundurach sowieckiej armii przypominają wojenne melodie.Jest Katiusza, przyfrontowy las, na pozycji diewuszka. Sąsiedzi nucą półgłosem. – Pamiętacie? - Panie , toż to nasza młodość się przypomina!

I tutaj rozmijają się nasze odczucia. Dla nas akowców te - choć urokliwe i melodyjne pieśni kojarzą się z okupantem, dla żołnierzy I Armii – którzy wszak także doświadczyli niegodziwości systemu – pozostają przede wszystkim symbolem żołnierskiego braterstwa.

W czasie zaledwie jednodniowego pobytu na Białorusi doświadczyliśmy wielu dowodów sympatii. Zobaczyliśmy kraj uporządkowany, czyste ulice i domy, skromnie ubranych, ale jakże nam życzliwych ludzi. I narastające różnice obyczajowe, mentalne.

Zatrzymany czas.

Pamięć Lenino nie dzieli, a łączy z najbliższym sąsiadem. Tak bliskim, a tak dalekim zarazem.

 

Tadeusz Filipkowski 16.X. 2011

Prezydium ZG na posiedzeniu w dniu 31 stycznia 2012 jednogłośnie podjęło uchwałę nr 61 apelującą do wszystkich członków Związku o wstrzymanie się od dalszej eskalacji na zewnątrz informacji o stanie wewnętrznym Związku – do czasu XI Zjazdu sprawozdawczo-wyborczego.

Uczestnicy lutowego plenum w dyskusji  poparli treść uchwały, stwierdzając iż najostrzejsze nawet dyskusje na temat przyszłości i form pracy Związku winny odbywać się na forum wewnętrznym  a nie być wyprowadzane na zewnątrz. Nie służy to bowiem spoistości organizacji,  a w efekcie i  etosowi  pamięci  Armii Krajowej.